-Diana! Zaczekaj!- zawołała Marta za przyjaciółką, która wychodziła z klasy. Nastolatka odwróciła się, gniewnie spojrzała i powiedziała:
-Po co? Żebyś znowu wciskała mi jakieś kity?
-Naprawdę wierzysz w to co ten debil wygaduje?
-Wiesz co? W przeciwności do ciebie to on raczej nie ma powodów do kłamania. Nie to co ty! Grzeczna, spokojna, ułożona Martusia! Takie coś tylko popsułoby ci reputacje, co?
Marta przewróciła oczami.
-Wiesz co? Nie musisz odpowiadać! Huj mnie interesuje co i z kim robisz, tylko mam do ciebie tylko jedną prośbę... Bo wiesz, teraz to nic z tobą nie wiadomo, ale nawet nie próbuj dobrać się do mojego chłopaka.
-Przecież ty nawet nie masz chłopaka- odpowiedziała poirytowana Marta.
-No i tu ciebie zadziwię. Szymon poprosił mnie wczoraj o chodzenie. Co byłaś taka zajęta, że nie zauważyłaś nawet pierścionka na moim palcu?
Diana odwróciła się na pięcie i ruszyła w przeciwnym kierunku. Marta mocno wkurzona, stojąca ciągle na tym samym miejscu krzyknęła:
-Miłego obściskiwania się z gejem!
W odpowiedzi zauważyła środkowy palec. Skierowała się w stronę szatni, nie chciała dłużej siedzieć w szkole lecz właśnie wtedy zauważyła, że niedaleko stoi nowy uczeń. Musiał słyszeć całą rozmowę, a teraz nie ukrywał, że go to zainteresewoło.
-Czego się gapisz? Lekcje mamy w drugim skrzydle!- powiedziała wkurwiona Marta
-Wiem. O coś ważnego poszło?
-Nie twój interes. Zresztą nie udawaj, że nie słyszałeś.- odpowiedziała omijając rozmówcę.
-Zapomniałaś? Lekcje mamy w drugim skrzydle. Tędy raczej tam nie trafisz.
Marta zatrzymała się niecała 20 cm od chłopaka. Była od niego prawie o półtorej głowy niższa, mimo to odpowiedziała z hardością w głosie
-Spierdalaj. Zajmij się swoimi sprawami.
-Ok. Tylko pod pewnym warunkiem.
-Co? Ciebie pogrzało? Jeb się z jakimiś warunkami!
Chłopak wybuchnął krótkim lecz dobitnym śmiechem.
-Wiesz... Jeżeli miałbym się jebać to wolałbym z kimś innym niż z sobą. Hmm... ty nawet możesz być.
-A co tatuś nie nauczył cię jak zająć się samym sobą?
Chłopak raptownie cofnął się o trzy kroki i z niepewnością spojrzał na Martę, która patrzyła się na niego z nieukrywaną niechęcią. Dziewczyna odwróciła się i z powrotem poszła w kierunku szatni. Zrobiła kilka kroków kiedy usłyszała za sobą cichy, smutny głos Karola.
-Moi rodzice nie żyją...
Nastolatka zatrzymała się. Nie była już zła na chłopaka, jedyne co teraz do niego odczuwała to współczucie. Wiedziała co czuje, jak bardzo go to boli i ile się przez to wycierpiał.
-Przepraszam. Nie wiedziałam. Za to wiem co teraz czujesz...
Karol spojrzał się głęboko w jej oczy i po chwili, tak jakby to tam znalazł odpowiedz na nurtujące go w myślach pytanie powiedział:
-Twoi rodzice też nie żyją... Wypadek?
-Wypadek- odpowiedziała pomału kiwając głową.
-Moi też.
-Dawno?
-Byłem jeszcze dzieckiem. Nawet ich nie pamiętam... Kurwa, zjebał mi się humor. Nie mam ochoty siedzieć w tej budzie.
Marta spojrzała na chłopaka z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Zrywamy się? Pokażę ci przy okazji trochę miasta.
Chłopakowi rozjaśniła się twarz i z uśmiechem pokiwał głową.
---------------------------------------------------------------------------------
Siema! Co u Was? Dawno nie pisałam za co przepraszam i obiecuję poprawę ;) Polecacie jakąś stronę z kompletem ubrań? Jak macie coś zaufanego to dajcie znak :) Zdrówka
Łączna liczba wyświetleń
29.04.2014
13.04.2014
Rozdział Siódmy
Marta siedziała pod salę od biologi kiedy zadzwonił dzwonek na pierwszą przerwę. Po niecałej minucie podbiegła do niej niepewna Diana.
-Marta tylko mi nie mów, że tę noc spędziłaś z tym seksownym brunetem z Oczlika! Ale ty masz farta dziewczyno!!! Opowiadaj: jak było?
-Chyba nie myślisz, że się z nim przespałam?- zapytała rozbawiona Marta i spojrzała na zdezorientowaną przyjaciółkę.
-Zaraz, zaraz bo nie ogarniam. Spał u ciebie i nic między wami nie zaszło?- Marta pokiwała przecząco głową- To co wy robiliście?
-Od początku?
-Tak! Ze szczegółami!
-Najpierw poszliśmy na dłuuugi spacer, podczas którego dużo mi o sobie opowiedział. Potem zaprosiłam go do siebie. Zjedliśmy kolację, trochę pogadaliśmy i poszliśmy spać.
-Tak po prostu?- zapytała zdziwiona Diana. Marta otwierała już buzię żeby odpowiedzieć kiedy usłyszała za sobą głos Marcina.
-Oczywiście, że nie! Twoja przy-ja-ciół-ka zapomniała opowiedzieć ci najistotniejszego. Np jak razem namiętnie obściskiwali się na mostku w parku. A tam, wiadomo... Krajobraz jak z bajki, romantycznie jak mało gdzie. Jedynym minusem tego miejsca z pewnością są tylko przechodnie. Prawda Marta? Ach, zapomniałem... Wam to wcale nie przeszkadzało! Wy wcale ich nie zauważyliście! Tacy zakochani, wpatrzeni tylko w siebie... Aż rzygać mi się chce jak sobie to przypominam!
Podekscytowana Diana co róż przenosiła wzrok z wkurzonego Marcina na zdezorientowaną Martę, która z otwartą buzią patrzyła się na chłopaka. W końcu zadzwonił dzwonek, a Marcin zniknął za drzwiami od biologi.
-Wiesz co Marta? Tego się po tobie nie spodziewałam. Niby tak przyjaciółka, a o takim byle czym nie chce powiedzieć. Od innych mam się dowiadywać, tak? Żal mi ciebie i wiesz co... Dobrze, że Marcin to się wcześniej na tobie poznał bo szkoda chłopaka na kogoś takiego jak ty!
Diana wstała i ruszyła w kierunku sali. Na korytarzu poza Marto nie pozostało już ani jednej żywej duszy. Dziewczyna podniosła się z podłogi, swój wzrok przenosiła od drzwi sali lekcyjnej do drzwi wyjściowych. Iść na lekcję i wszystko wytłumaczyć, o ile ktokolwiek chciałby słuchać wyjaśnień, czy wyjść ze szkoły i szwendać się po mieście? Dziewczyna usłyszała zbliżające się kroki dzięki czemu podięła szybko decyzję. Parę sekund po tym zdarzeniu, na Martę spojrzeli wszyscy uczniowie z jej klasy.
-Przepraszam za spóźnienie.- powiedziała niepewnie i usiadła na swoje miejsce. Obok niej siedziała naburmuszona Diana, która odwracała wzrok od Marty. Dziewczyna rozejrzała się po klasie, z drugiego końca sali patrzył się na nią smutnym wzrokiem Marcin. Nastolatka wyrwała z końca zeszytu dwie średniej wielkości karteczki, na jednej z nich napisała
~Diana, sory ale nie ogarniam... O co ten foch? Przecież wiesz, ze gdyby coś takiego miało miejsce, to bym ci o tym powiedziała!
Podała ją dla przyjaciółki, która nie czytając zgniotła karteczkę i wrzuciła do piórnika. Marta wzięła drugą, wyrwaną wcześniej karteczkę i po krótkim zastanowieniu zaczeła pisać, potem potok słów sam wychodził spod jej ręki.
~Co ty kurwa sobie myślisz? Że możesz sobie o tak opowiadać o mnie jakieś jebane historie? Nie wiem skąd to wszystko wzięło się w twojej głowie ale kurwa licz się ze słowami i jeżeli masz o mnie opowiadać jakieś zjebane rzeczy to to chociaż wcześniej przemyśl!!! I wiesz co? Nienawidzę cię. Rozumiesz? Nienawidzę cię.
Spojrzała ponownie w kierunku Marcina, który rysował coś po okładce zeszytu. Wyciągnęła rękę by podać karteczkę do siedzącego obok w ławce chłopaka by ten podał ją dla Marcina, gdy nagle dłoń jej zatrzymała się w powietrzu. W ławce obok siedział wpatrzony w Martę chłopak, którego ta widziała po raz pierwszy. Cofnęła dłoń i spojrzała niepewnie po klasie. Znała każdego poza tym jednym, spojrzała na niego jeszcze raz. Był wysoki, miał ciemną opaleniznę, niebieskie, wręcz błękitne, duże oczy oraz krótkie, delikatnie postawione włosy. Przyjrzała się mu niepewnie aż usłyszała skierowane do niej słowa:
-Jestem Karol. Od dziś uczę się z wami w klasie.
-Spoko. Ja jestem Marta. A ta karteczkę podałbyś dla tamtego chłopaka?
Ruchem głowy pokazała na Marcina.
-Dla tego dziwnego?
-Dziwnego?- zapytała niepewnie
-Tak. Na pierwszej lekcji siedział cały nabuzowany, a teraz smutny. Kto normalny tak szybko zmienia emocje?
Marta delikatnie uśmiechnęła się pod nosem, poprawiła wchodzące jej do oczu włosy i powiedziała:
-Witaj w naszej klasie!- i dała mu karteczkę, którą po pewnym czasie czytał Marcin.
---------------------------------------------------------------------------------
Cześć! Co u was? Ja ostatni ciągle siedzę w książkach, przez co nie mam zbytnio czasu na pisanie bloga, ale jakoś sobie poradzę ;) Mam nadzieję, że mimo to nie przestaniecie tu zaglądać, czytać i pozostawiać komentarze, od których od razu robi mi się ciepło na sercu :) Dziękuję <3
-Marta tylko mi nie mów, że tę noc spędziłaś z tym seksownym brunetem z Oczlika! Ale ty masz farta dziewczyno!!! Opowiadaj: jak było?
-Chyba nie myślisz, że się z nim przespałam?- zapytała rozbawiona Marta i spojrzała na zdezorientowaną przyjaciółkę.
-Zaraz, zaraz bo nie ogarniam. Spał u ciebie i nic między wami nie zaszło?- Marta pokiwała przecząco głową- To co wy robiliście?
-Od początku?
-Tak! Ze szczegółami!
-Najpierw poszliśmy na dłuuugi spacer, podczas którego dużo mi o sobie opowiedział. Potem zaprosiłam go do siebie. Zjedliśmy kolację, trochę pogadaliśmy i poszliśmy spać.
-Tak po prostu?- zapytała zdziwiona Diana. Marta otwierała już buzię żeby odpowiedzieć kiedy usłyszała za sobą głos Marcina.
-Oczywiście, że nie! Twoja przy-ja-ciół-ka zapomniała opowiedzieć ci najistotniejszego. Np jak razem namiętnie obściskiwali się na mostku w parku. A tam, wiadomo... Krajobraz jak z bajki, romantycznie jak mało gdzie. Jedynym minusem tego miejsca z pewnością są tylko przechodnie. Prawda Marta? Ach, zapomniałem... Wam to wcale nie przeszkadzało! Wy wcale ich nie zauważyliście! Tacy zakochani, wpatrzeni tylko w siebie... Aż rzygać mi się chce jak sobie to przypominam!
Podekscytowana Diana co róż przenosiła wzrok z wkurzonego Marcina na zdezorientowaną Martę, która z otwartą buzią patrzyła się na chłopaka. W końcu zadzwonił dzwonek, a Marcin zniknął za drzwiami od biologi.
-Wiesz co Marta? Tego się po tobie nie spodziewałam. Niby tak przyjaciółka, a o takim byle czym nie chce powiedzieć. Od innych mam się dowiadywać, tak? Żal mi ciebie i wiesz co... Dobrze, że Marcin to się wcześniej na tobie poznał bo szkoda chłopaka na kogoś takiego jak ty!
Diana wstała i ruszyła w kierunku sali. Na korytarzu poza Marto nie pozostało już ani jednej żywej duszy. Dziewczyna podniosła się z podłogi, swój wzrok przenosiła od drzwi sali lekcyjnej do drzwi wyjściowych. Iść na lekcję i wszystko wytłumaczyć, o ile ktokolwiek chciałby słuchać wyjaśnień, czy wyjść ze szkoły i szwendać się po mieście? Dziewczyna usłyszała zbliżające się kroki dzięki czemu podięła szybko decyzję. Parę sekund po tym zdarzeniu, na Martę spojrzeli wszyscy uczniowie z jej klasy.
-Przepraszam za spóźnienie.- powiedziała niepewnie i usiadła na swoje miejsce. Obok niej siedziała naburmuszona Diana, która odwracała wzrok od Marty. Dziewczyna rozejrzała się po klasie, z drugiego końca sali patrzył się na nią smutnym wzrokiem Marcin. Nastolatka wyrwała z końca zeszytu dwie średniej wielkości karteczki, na jednej z nich napisała
~Diana, sory ale nie ogarniam... O co ten foch? Przecież wiesz, ze gdyby coś takiego miało miejsce, to bym ci o tym powiedziała!
Podała ją dla przyjaciółki, która nie czytając zgniotła karteczkę i wrzuciła do piórnika. Marta wzięła drugą, wyrwaną wcześniej karteczkę i po krótkim zastanowieniu zaczeła pisać, potem potok słów sam wychodził spod jej ręki.
~Co ty kurwa sobie myślisz? Że możesz sobie o tak opowiadać o mnie jakieś jebane historie? Nie wiem skąd to wszystko wzięło się w twojej głowie ale kurwa licz się ze słowami i jeżeli masz o mnie opowiadać jakieś zjebane rzeczy to to chociaż wcześniej przemyśl!!! I wiesz co? Nienawidzę cię. Rozumiesz? Nienawidzę cię.
Spojrzała ponownie w kierunku Marcina, który rysował coś po okładce zeszytu. Wyciągnęła rękę by podać karteczkę do siedzącego obok w ławce chłopaka by ten podał ją dla Marcina, gdy nagle dłoń jej zatrzymała się w powietrzu. W ławce obok siedział wpatrzony w Martę chłopak, którego ta widziała po raz pierwszy. Cofnęła dłoń i spojrzała niepewnie po klasie. Znała każdego poza tym jednym, spojrzała na niego jeszcze raz. Był wysoki, miał ciemną opaleniznę, niebieskie, wręcz błękitne, duże oczy oraz krótkie, delikatnie postawione włosy. Przyjrzała się mu niepewnie aż usłyszała skierowane do niej słowa:
-Jestem Karol. Od dziś uczę się z wami w klasie.
-Spoko. Ja jestem Marta. A ta karteczkę podałbyś dla tamtego chłopaka?
Ruchem głowy pokazała na Marcina.
-Dla tego dziwnego?
-Dziwnego?- zapytała niepewnie
-Tak. Na pierwszej lekcji siedział cały nabuzowany, a teraz smutny. Kto normalny tak szybko zmienia emocje?
Marta delikatnie uśmiechnęła się pod nosem, poprawiła wchodzące jej do oczu włosy i powiedziała:
-Witaj w naszej klasie!- i dała mu karteczkę, którą po pewnym czasie czytał Marcin.
---------------------------------------------------------------------------------
Cześć! Co u was? Ja ostatni ciągle siedzę w książkach, przez co nie mam zbytnio czasu na pisanie bloga, ale jakoś sobie poradzę ;) Mam nadzieję, że mimo to nie przestaniecie tu zaglądać, czytać i pozostawiać komentarze, od których od razu robi mi się ciepło na sercu :) Dziękuję <3
3.04.2014
Rozdział Szósty
O godzinie 7:58 Martę z głębokiego snu, wyrwała jej ulubiona piosenka. Z telefonu wydobywał się głos wokalisty zespołu Lawson w utworze ,,Juliet", a na wyświetlaczu znajdowała się zielona słuchawka z podpisem- Diana. Odrzuciła połonczenie i rozejrzała się po pokoju. Łóżko, na którym spał Sebastian było starannie zaścielone, a z łazienki doszedł do dziewczyny dźwięk spuszczanej wody w ubikacji, a następnie w zlewie. Po chwili do pokoju nastolatki wszedł szczurek, na widok siedzącej Marty uśmiechnął się szczerze.
-Dzień dobry. wyspałaś się?
-Hej! Mogłabym się jeszcze zdrzemnąć na godzinkę, no może dwie. A ty? Wyspany?
-Oj ta. Dziękuję bardzo no i przepraszam.
-Daj spokój. To co? Ja się tylko ogarnę i zejdziemy na śniadanie?
-Nie wiem czy powinienem. I tak jestem tu nieco dłużej niż przewidywałem.
Chłopak podrapał się za prawym uchem pokazując przy tym umięśniony, delikatnie owłosiony tors. Na jego twarzy pojawił się lekkie zamieszanie, które zmieniło się w piękny, delikatny, biały uśmiech.
-No ale nie ogłupiałem na tyle żeby rezygnować z jedzenia twojej babci. Wczorajsza kolacja była wyśmienita. Mhm niebo w gębie!
Dziewczyna zaśmiała się szczerze odrzucając przy tym swoje długie, ciemne włosy do tyłu. Wstając z materaca spojrzała przelotnie na chłopaka i cały czas śmiejąc się odpowiedziała:
-Przecież to były zwykłe kanapki. Dobra ja lecę się przebrać, a ty mi chociaż tu nie zaśnij.
Chłopak szczerze rozbawiony zasultował dziewczynie, na znak ż zrozumiał i otworzył przed nią drzwi. Po niecałych pięciu minutach Marcie ponownie zadzwonił telefon, który cały czas leżał na materacu. Sebastian podniósł go, spojrzał na wyświetlacz i ruszył w kierunku łazienki.
-Marta!
-Co?- zapytała malując rzęsy.
-Diana do ciebie dzwoni.
-Kurde, odbierzesz?
-Ok. -odpowiedział i przesunął palcem po ekranie aby odebrać połonczenie. Już chciał zacząć tłumaczyć, ze Marta nie może teraz rozmawiać gdy usłyszał w słuchawce znajomy głos
-Debilko co ty znowu wyprawiasz? Lekcja trwa, a ciebie nie ma! Jeszcze mi esa nie napisałaś że nie przychodzisz. Ty wiesz jakie tu są nudy bez ciebie? Zresztą Marcin dał mi bilety do kina i powiedział, ze mieliście iść razem ale to pewnie już nie aktualne. I powiedział abyś poszła z kimś innym. Z naciskiem na ,,kimś innym". O co chodzi?
Rozbawiony Sebastian powiedział najspokojniej jak umiał:
-Marta jest teraz zajęta.
Po drugiej stronie połączenia dało się usłyszeć tylko ciche, zdezorientowane:
-O kurwa...
Szczurek wybuchnął głośnym śmiechem, a Diana usłyszała cichy, jakby z oddali głos swojej przyjaciółki
-Co jest? Co ty jej naopowiadałeś? Dobra daj mi ten telefon...
Po paru sekundach Diana usłyszała głośny, rozbawiony głos Mart.
-No? Co jest?... Halo? Diana?
-Co ty zrobiłaś?
Marta zaśmiała się i powiedziała:
-Nie wiem czy przyjdę do szkoły, jeżeli nie to spotkamy się później. Na razie.
Na Martę poważnym wzrokiem patrzył się Sebastian. Swoim prawym barkiem oraz głową podpierał się o framugę drzwi do łazienki, a nogi delikatnie skrzyżował w kostkach. Dziewczyna na ten widok zagryzła swoją dolną wargę i przeklneła w myślach. W końcu z zamyśleń wyrwał ją głos Sebastiana.
-Wiesz już o Marcinie?
-Marta spojrzała niepewnie.
-No, podobno mieliście iść dzisiaj do kina le on dał dla Diany bilety i powiedział abyś poszła z ,,kimś inny".
Marta ruchem ramion pokazała, że mało ją to interesuje, po czym zeszli na pyszne śniadanie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)