Łączna liczba wyświetleń

29.04.2014

Rozdział ósmy

-Diana! Zaczekaj!- zawołała Marta za przyjaciółką, która wychodziła z klasy. Nastolatka odwróciła się, gniewnie spojrzała i powiedziała:
-Po co? Żebyś znowu wciskała mi jakieś kity?
-Naprawdę wierzysz w to co ten debil wygaduje?
-Wiesz co? W przeciwności do ciebie to on raczej nie ma powodów do kłamania. Nie to co ty! Grzeczna, spokojna, ułożona Martusia! Takie coś tylko popsułoby ci reputacje, co?
Marta przewróciła oczami.
-Wiesz co? Nie musisz odpowiadać! Huj mnie interesuje co i z kim robisz, tylko mam do ciebie tylko jedną prośbę... Bo wiesz, teraz to nic z tobą nie wiadomo, ale nawet nie próbuj dobrać się do mojego chłopaka.
-Przecież ty nawet nie masz chłopaka- odpowiedziała poirytowana Marta.
-No i tu ciebie zadziwię. Szymon poprosił mnie wczoraj o chodzenie. Co byłaś taka zajęta, że nie zauważyłaś nawet pierścionka na moim palcu?
Diana odwróciła się na pięcie i ruszyła w przeciwnym kierunku. Marta mocno wkurzona, stojąca ciągle na tym samym miejscu krzyknęła:
-Miłego obściskiwania się z gejem!
W odpowiedzi zauważyła środkowy palec. Skierowała się w stronę szatni, nie chciała dłużej siedzieć w szkole lecz właśnie wtedy zauważyła, że niedaleko stoi nowy uczeń. Musiał słyszeć całą rozmowę, a teraz nie ukrywał, że go to zainteresewoło. 
-Czego się gapisz? Lekcje mamy w drugim skrzydle!- powiedziała wkurwiona Marta
-Wiem. O coś ważnego poszło?
-Nie twój interes. Zresztą nie udawaj, że nie słyszałeś.- odpowiedziała omijając rozmówcę.
-Zapomniałaś? Lekcje mamy w drugim skrzydle. Tędy raczej tam nie trafisz.
Marta zatrzymała się niecała 20 cm od chłopaka. Była od niego prawie o półtorej głowy niższa, mimo to odpowiedziała z hardością w głosie
-Spierdalaj. Zajmij się swoimi sprawami.
-Ok. Tylko pod pewnym warunkiem.
-Co? Ciebie pogrzało? Jeb się z jakimiś warunkami!
Chłopak wybuchnął krótkim lecz dobitnym śmiechem.
-Wiesz... Jeżeli miałbym się jebać to wolałbym z kimś innym niż z sobą. Hmm... ty nawet możesz być.
-A co tatuś nie nauczył cię jak zająć się samym sobą?
Chłopak raptownie cofnął się o trzy kroki i z niepewnością spojrzał na Martę, która patrzyła się na niego z nieukrywaną niechęcią. Dziewczyna odwróciła się i z powrotem poszła w kierunku szatni. Zrobiła kilka kroków kiedy usłyszała za sobą cichy, smutny głos Karola.
-Moi rodzice nie żyją...
Nastolatka zatrzymała się. Nie była już zła na chłopaka, jedyne co teraz do niego odczuwała to współczucie. Wiedziała co czuje, jak bardzo go to boli i ile się przez to wycierpiał.
-Przepraszam. Nie wiedziałam. Za to wiem co teraz czujesz...
Karol spojrzał się głęboko w jej oczy i po chwili, tak jakby to tam znalazł odpowiedz na nurtujące go w myślach pytanie powiedział:
-Twoi rodzice też nie żyją... Wypadek?
-Wypadek- odpowiedziała pomału kiwając głową.
-Moi też.
-Dawno?
-Byłem jeszcze dzieckiem. Nawet ich nie pamiętam... Kurwa, zjebał mi się humor. Nie mam ochoty siedzieć w tej budzie.
Marta spojrzała na chłopaka z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Zrywamy się? Pokażę ci przy okazji trochę miasta.
Chłopakowi rozjaśniła się twarz i z uśmiechem pokiwał głową.
---------------------------------------------------------------------------------
Siema! Co u Was? Dawno nie pisałam za co przepraszam i obiecuję poprawę ;) Polecacie jakąś stronę z kompletem ubrań? Jak macie coś zaufanego to dajcie znak :) Zdrówka 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz