-Diana! Zaczekaj!- zawołała Marta za przyjaciółką, która wychodziła z klasy. Nastolatka odwróciła się, gniewnie spojrzała i powiedziała:
-Po co? Żebyś znowu wciskała mi jakieś kity?
-Naprawdę wierzysz w to co ten debil wygaduje?
-Wiesz co? W przeciwności do ciebie to on raczej nie ma powodów do kłamania. Nie to co ty! Grzeczna, spokojna, ułożona Martusia! Takie coś tylko popsułoby ci reputacje, co?
Marta przewróciła oczami.
-Wiesz co? Nie musisz odpowiadać! Huj mnie interesuje co i z kim robisz, tylko mam do ciebie tylko jedną prośbę... Bo wiesz, teraz to nic z tobą nie wiadomo, ale nawet nie próbuj dobrać się do mojego chłopaka.
-Przecież ty nawet nie masz chłopaka- odpowiedziała poirytowana Marta.
-No i tu ciebie zadziwię. Szymon poprosił mnie wczoraj o chodzenie. Co byłaś taka zajęta, że nie zauważyłaś nawet pierścionka na moim palcu?
Diana odwróciła się na pięcie i ruszyła w przeciwnym kierunku. Marta mocno wkurzona, stojąca ciągle na tym samym miejscu krzyknęła:
-Miłego obściskiwania się z gejem!
W odpowiedzi zauważyła środkowy palec. Skierowała się w stronę szatni, nie chciała dłużej siedzieć w szkole lecz właśnie wtedy zauważyła, że niedaleko stoi nowy uczeń. Musiał słyszeć całą rozmowę, a teraz nie ukrywał, że go to zainteresewoło.
-Czego się gapisz? Lekcje mamy w drugim skrzydle!- powiedziała wkurwiona Marta
-Wiem. O coś ważnego poszło?
-Nie twój interes. Zresztą nie udawaj, że nie słyszałeś.- odpowiedziała omijając rozmówcę.
-Zapomniałaś? Lekcje mamy w drugim skrzydle. Tędy raczej tam nie trafisz.
Marta zatrzymała się niecała 20 cm od chłopaka. Była od niego prawie o półtorej głowy niższa, mimo to odpowiedziała z hardością w głosie
-Spierdalaj. Zajmij się swoimi sprawami.
-Ok. Tylko pod pewnym warunkiem.
-Co? Ciebie pogrzało? Jeb się z jakimiś warunkami!
Chłopak wybuchnął krótkim lecz dobitnym śmiechem.
-Wiesz... Jeżeli miałbym się jebać to wolałbym z kimś innym niż z sobą. Hmm... ty nawet możesz być.
-A co tatuś nie nauczył cię jak zająć się samym sobą?
Chłopak raptownie cofnął się o trzy kroki i z niepewnością spojrzał na Martę, która patrzyła się na niego z nieukrywaną niechęcią. Dziewczyna odwróciła się i z powrotem poszła w kierunku szatni. Zrobiła kilka kroków kiedy usłyszała za sobą cichy, smutny głos Karola.
-Moi rodzice nie żyją...
Nastolatka zatrzymała się. Nie była już zła na chłopaka, jedyne co teraz do niego odczuwała to współczucie. Wiedziała co czuje, jak bardzo go to boli i ile się przez to wycierpiał.
-Przepraszam. Nie wiedziałam. Za to wiem co teraz czujesz...
Karol spojrzał się głęboko w jej oczy i po chwili, tak jakby to tam znalazł odpowiedz na nurtujące go w myślach pytanie powiedział:
-Twoi rodzice też nie żyją... Wypadek?
-Wypadek- odpowiedziała pomału kiwając głową.
-Moi też.
-Dawno?
-Byłem jeszcze dzieckiem. Nawet ich nie pamiętam... Kurwa, zjebał mi się humor. Nie mam ochoty siedzieć w tej budzie.
Marta spojrzała na chłopaka z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Zrywamy się? Pokażę ci przy okazji trochę miasta.
Chłopakowi rozjaśniła się twarz i z uśmiechem pokiwał głową.
---------------------------------------------------------------------------------
Siema! Co u Was? Dawno nie pisałam za co przepraszam i obiecuję poprawę ;) Polecacie jakąś stronę z kompletem ubrań? Jak macie coś zaufanego to dajcie znak :) Zdrówka
Łączna liczba wyświetleń
29.04.2014
13.04.2014
Rozdział Siódmy
Marta siedziała pod salę od biologi kiedy zadzwonił dzwonek na pierwszą przerwę. Po niecałej minucie podbiegła do niej niepewna Diana.
-Marta tylko mi nie mów, że tę noc spędziłaś z tym seksownym brunetem z Oczlika! Ale ty masz farta dziewczyno!!! Opowiadaj: jak było?
-Chyba nie myślisz, że się z nim przespałam?- zapytała rozbawiona Marta i spojrzała na zdezorientowaną przyjaciółkę.
-Zaraz, zaraz bo nie ogarniam. Spał u ciebie i nic między wami nie zaszło?- Marta pokiwała przecząco głową- To co wy robiliście?
-Od początku?
-Tak! Ze szczegółami!
-Najpierw poszliśmy na dłuuugi spacer, podczas którego dużo mi o sobie opowiedział. Potem zaprosiłam go do siebie. Zjedliśmy kolację, trochę pogadaliśmy i poszliśmy spać.
-Tak po prostu?- zapytała zdziwiona Diana. Marta otwierała już buzię żeby odpowiedzieć kiedy usłyszała za sobą głos Marcina.
-Oczywiście, że nie! Twoja przy-ja-ciół-ka zapomniała opowiedzieć ci najistotniejszego. Np jak razem namiętnie obściskiwali się na mostku w parku. A tam, wiadomo... Krajobraz jak z bajki, romantycznie jak mało gdzie. Jedynym minusem tego miejsca z pewnością są tylko przechodnie. Prawda Marta? Ach, zapomniałem... Wam to wcale nie przeszkadzało! Wy wcale ich nie zauważyliście! Tacy zakochani, wpatrzeni tylko w siebie... Aż rzygać mi się chce jak sobie to przypominam!
Podekscytowana Diana co róż przenosiła wzrok z wkurzonego Marcina na zdezorientowaną Martę, która z otwartą buzią patrzyła się na chłopaka. W końcu zadzwonił dzwonek, a Marcin zniknął za drzwiami od biologi.
-Wiesz co Marta? Tego się po tobie nie spodziewałam. Niby tak przyjaciółka, a o takim byle czym nie chce powiedzieć. Od innych mam się dowiadywać, tak? Żal mi ciebie i wiesz co... Dobrze, że Marcin to się wcześniej na tobie poznał bo szkoda chłopaka na kogoś takiego jak ty!
Diana wstała i ruszyła w kierunku sali. Na korytarzu poza Marto nie pozostało już ani jednej żywej duszy. Dziewczyna podniosła się z podłogi, swój wzrok przenosiła od drzwi sali lekcyjnej do drzwi wyjściowych. Iść na lekcję i wszystko wytłumaczyć, o ile ktokolwiek chciałby słuchać wyjaśnień, czy wyjść ze szkoły i szwendać się po mieście? Dziewczyna usłyszała zbliżające się kroki dzięki czemu podięła szybko decyzję. Parę sekund po tym zdarzeniu, na Martę spojrzeli wszyscy uczniowie z jej klasy.
-Przepraszam za spóźnienie.- powiedziała niepewnie i usiadła na swoje miejsce. Obok niej siedziała naburmuszona Diana, która odwracała wzrok od Marty. Dziewczyna rozejrzała się po klasie, z drugiego końca sali patrzył się na nią smutnym wzrokiem Marcin. Nastolatka wyrwała z końca zeszytu dwie średniej wielkości karteczki, na jednej z nich napisała
~Diana, sory ale nie ogarniam... O co ten foch? Przecież wiesz, ze gdyby coś takiego miało miejsce, to bym ci o tym powiedziała!
Podała ją dla przyjaciółki, która nie czytając zgniotła karteczkę i wrzuciła do piórnika. Marta wzięła drugą, wyrwaną wcześniej karteczkę i po krótkim zastanowieniu zaczeła pisać, potem potok słów sam wychodził spod jej ręki.
~Co ty kurwa sobie myślisz? Że możesz sobie o tak opowiadać o mnie jakieś jebane historie? Nie wiem skąd to wszystko wzięło się w twojej głowie ale kurwa licz się ze słowami i jeżeli masz o mnie opowiadać jakieś zjebane rzeczy to to chociaż wcześniej przemyśl!!! I wiesz co? Nienawidzę cię. Rozumiesz? Nienawidzę cię.
Spojrzała ponownie w kierunku Marcina, który rysował coś po okładce zeszytu. Wyciągnęła rękę by podać karteczkę do siedzącego obok w ławce chłopaka by ten podał ją dla Marcina, gdy nagle dłoń jej zatrzymała się w powietrzu. W ławce obok siedział wpatrzony w Martę chłopak, którego ta widziała po raz pierwszy. Cofnęła dłoń i spojrzała niepewnie po klasie. Znała każdego poza tym jednym, spojrzała na niego jeszcze raz. Był wysoki, miał ciemną opaleniznę, niebieskie, wręcz błękitne, duże oczy oraz krótkie, delikatnie postawione włosy. Przyjrzała się mu niepewnie aż usłyszała skierowane do niej słowa:
-Jestem Karol. Od dziś uczę się z wami w klasie.
-Spoko. Ja jestem Marta. A ta karteczkę podałbyś dla tamtego chłopaka?
Ruchem głowy pokazała na Marcina.
-Dla tego dziwnego?
-Dziwnego?- zapytała niepewnie
-Tak. Na pierwszej lekcji siedział cały nabuzowany, a teraz smutny. Kto normalny tak szybko zmienia emocje?
Marta delikatnie uśmiechnęła się pod nosem, poprawiła wchodzące jej do oczu włosy i powiedziała:
-Witaj w naszej klasie!- i dała mu karteczkę, którą po pewnym czasie czytał Marcin.
---------------------------------------------------------------------------------
Cześć! Co u was? Ja ostatni ciągle siedzę w książkach, przez co nie mam zbytnio czasu na pisanie bloga, ale jakoś sobie poradzę ;) Mam nadzieję, że mimo to nie przestaniecie tu zaglądać, czytać i pozostawiać komentarze, od których od razu robi mi się ciepło na sercu :) Dziękuję <3
-Marta tylko mi nie mów, że tę noc spędziłaś z tym seksownym brunetem z Oczlika! Ale ty masz farta dziewczyno!!! Opowiadaj: jak było?
-Chyba nie myślisz, że się z nim przespałam?- zapytała rozbawiona Marta i spojrzała na zdezorientowaną przyjaciółkę.
-Zaraz, zaraz bo nie ogarniam. Spał u ciebie i nic między wami nie zaszło?- Marta pokiwała przecząco głową- To co wy robiliście?
-Od początku?
-Tak! Ze szczegółami!
-Najpierw poszliśmy na dłuuugi spacer, podczas którego dużo mi o sobie opowiedział. Potem zaprosiłam go do siebie. Zjedliśmy kolację, trochę pogadaliśmy i poszliśmy spać.
-Tak po prostu?- zapytała zdziwiona Diana. Marta otwierała już buzię żeby odpowiedzieć kiedy usłyszała za sobą głos Marcina.
-Oczywiście, że nie! Twoja przy-ja-ciół-ka zapomniała opowiedzieć ci najistotniejszego. Np jak razem namiętnie obściskiwali się na mostku w parku. A tam, wiadomo... Krajobraz jak z bajki, romantycznie jak mało gdzie. Jedynym minusem tego miejsca z pewnością są tylko przechodnie. Prawda Marta? Ach, zapomniałem... Wam to wcale nie przeszkadzało! Wy wcale ich nie zauważyliście! Tacy zakochani, wpatrzeni tylko w siebie... Aż rzygać mi się chce jak sobie to przypominam!
Podekscytowana Diana co róż przenosiła wzrok z wkurzonego Marcina na zdezorientowaną Martę, która z otwartą buzią patrzyła się na chłopaka. W końcu zadzwonił dzwonek, a Marcin zniknął za drzwiami od biologi.
-Wiesz co Marta? Tego się po tobie nie spodziewałam. Niby tak przyjaciółka, a o takim byle czym nie chce powiedzieć. Od innych mam się dowiadywać, tak? Żal mi ciebie i wiesz co... Dobrze, że Marcin to się wcześniej na tobie poznał bo szkoda chłopaka na kogoś takiego jak ty!
Diana wstała i ruszyła w kierunku sali. Na korytarzu poza Marto nie pozostało już ani jednej żywej duszy. Dziewczyna podniosła się z podłogi, swój wzrok przenosiła od drzwi sali lekcyjnej do drzwi wyjściowych. Iść na lekcję i wszystko wytłumaczyć, o ile ktokolwiek chciałby słuchać wyjaśnień, czy wyjść ze szkoły i szwendać się po mieście? Dziewczyna usłyszała zbliżające się kroki dzięki czemu podięła szybko decyzję. Parę sekund po tym zdarzeniu, na Martę spojrzeli wszyscy uczniowie z jej klasy.
-Przepraszam za spóźnienie.- powiedziała niepewnie i usiadła na swoje miejsce. Obok niej siedziała naburmuszona Diana, która odwracała wzrok od Marty. Dziewczyna rozejrzała się po klasie, z drugiego końca sali patrzył się na nią smutnym wzrokiem Marcin. Nastolatka wyrwała z końca zeszytu dwie średniej wielkości karteczki, na jednej z nich napisała
~Diana, sory ale nie ogarniam... O co ten foch? Przecież wiesz, ze gdyby coś takiego miało miejsce, to bym ci o tym powiedziała!
Podała ją dla przyjaciółki, która nie czytając zgniotła karteczkę i wrzuciła do piórnika. Marta wzięła drugą, wyrwaną wcześniej karteczkę i po krótkim zastanowieniu zaczeła pisać, potem potok słów sam wychodził spod jej ręki.
~Co ty kurwa sobie myślisz? Że możesz sobie o tak opowiadać o mnie jakieś jebane historie? Nie wiem skąd to wszystko wzięło się w twojej głowie ale kurwa licz się ze słowami i jeżeli masz o mnie opowiadać jakieś zjebane rzeczy to to chociaż wcześniej przemyśl!!! I wiesz co? Nienawidzę cię. Rozumiesz? Nienawidzę cię.
Spojrzała ponownie w kierunku Marcina, który rysował coś po okładce zeszytu. Wyciągnęła rękę by podać karteczkę do siedzącego obok w ławce chłopaka by ten podał ją dla Marcina, gdy nagle dłoń jej zatrzymała się w powietrzu. W ławce obok siedział wpatrzony w Martę chłopak, którego ta widziała po raz pierwszy. Cofnęła dłoń i spojrzała niepewnie po klasie. Znała każdego poza tym jednym, spojrzała na niego jeszcze raz. Był wysoki, miał ciemną opaleniznę, niebieskie, wręcz błękitne, duże oczy oraz krótkie, delikatnie postawione włosy. Przyjrzała się mu niepewnie aż usłyszała skierowane do niej słowa:
-Jestem Karol. Od dziś uczę się z wami w klasie.
-Spoko. Ja jestem Marta. A ta karteczkę podałbyś dla tamtego chłopaka?
Ruchem głowy pokazała na Marcina.
-Dla tego dziwnego?
-Dziwnego?- zapytała niepewnie
-Tak. Na pierwszej lekcji siedział cały nabuzowany, a teraz smutny. Kto normalny tak szybko zmienia emocje?
Marta delikatnie uśmiechnęła się pod nosem, poprawiła wchodzące jej do oczu włosy i powiedziała:
-Witaj w naszej klasie!- i dała mu karteczkę, którą po pewnym czasie czytał Marcin.
---------------------------------------------------------------------------------
Cześć! Co u was? Ja ostatni ciągle siedzę w książkach, przez co nie mam zbytnio czasu na pisanie bloga, ale jakoś sobie poradzę ;) Mam nadzieję, że mimo to nie przestaniecie tu zaglądać, czytać i pozostawiać komentarze, od których od razu robi mi się ciepło na sercu :) Dziękuję <3
3.04.2014
Rozdział Szósty
O godzinie 7:58 Martę z głębokiego snu, wyrwała jej ulubiona piosenka. Z telefonu wydobywał się głos wokalisty zespołu Lawson w utworze ,,Juliet", a na wyświetlaczu znajdowała się zielona słuchawka z podpisem- Diana. Odrzuciła połonczenie i rozejrzała się po pokoju. Łóżko, na którym spał Sebastian było starannie zaścielone, a z łazienki doszedł do dziewczyny dźwięk spuszczanej wody w ubikacji, a następnie w zlewie. Po chwili do pokoju nastolatki wszedł szczurek, na widok siedzącej Marty uśmiechnął się szczerze.
-Dzień dobry. wyspałaś się?
-Hej! Mogłabym się jeszcze zdrzemnąć na godzinkę, no może dwie. A ty? Wyspany?
-Oj ta. Dziękuję bardzo no i przepraszam.
-Daj spokój. To co? Ja się tylko ogarnę i zejdziemy na śniadanie?
-Nie wiem czy powinienem. I tak jestem tu nieco dłużej niż przewidywałem.
Chłopak podrapał się za prawym uchem pokazując przy tym umięśniony, delikatnie owłosiony tors. Na jego twarzy pojawił się lekkie zamieszanie, które zmieniło się w piękny, delikatny, biały uśmiech.
-No ale nie ogłupiałem na tyle żeby rezygnować z jedzenia twojej babci. Wczorajsza kolacja była wyśmienita. Mhm niebo w gębie!
Dziewczyna zaśmiała się szczerze odrzucając przy tym swoje długie, ciemne włosy do tyłu. Wstając z materaca spojrzała przelotnie na chłopaka i cały czas śmiejąc się odpowiedziała:
-Przecież to były zwykłe kanapki. Dobra ja lecę się przebrać, a ty mi chociaż tu nie zaśnij.
Chłopak szczerze rozbawiony zasultował dziewczynie, na znak ż zrozumiał i otworzył przed nią drzwi. Po niecałych pięciu minutach Marcie ponownie zadzwonił telefon, który cały czas leżał na materacu. Sebastian podniósł go, spojrzał na wyświetlacz i ruszył w kierunku łazienki.
-Marta!
-Co?- zapytała malując rzęsy.
-Diana do ciebie dzwoni.
-Kurde, odbierzesz?
-Ok. -odpowiedział i przesunął palcem po ekranie aby odebrać połonczenie. Już chciał zacząć tłumaczyć, ze Marta nie może teraz rozmawiać gdy usłyszał w słuchawce znajomy głos
-Debilko co ty znowu wyprawiasz? Lekcja trwa, a ciebie nie ma! Jeszcze mi esa nie napisałaś że nie przychodzisz. Ty wiesz jakie tu są nudy bez ciebie? Zresztą Marcin dał mi bilety do kina i powiedział, ze mieliście iść razem ale to pewnie już nie aktualne. I powiedział abyś poszła z kimś innym. Z naciskiem na ,,kimś innym". O co chodzi?
Rozbawiony Sebastian powiedział najspokojniej jak umiał:
-Marta jest teraz zajęta.
Po drugiej stronie połączenia dało się usłyszeć tylko ciche, zdezorientowane:
-O kurwa...
Szczurek wybuchnął głośnym śmiechem, a Diana usłyszała cichy, jakby z oddali głos swojej przyjaciółki
-Co jest? Co ty jej naopowiadałeś? Dobra daj mi ten telefon...
Po paru sekundach Diana usłyszała głośny, rozbawiony głos Mart.
-No? Co jest?... Halo? Diana?
-Co ty zrobiłaś?
Marta zaśmiała się i powiedziała:
-Nie wiem czy przyjdę do szkoły, jeżeli nie to spotkamy się później. Na razie.
Na Martę poważnym wzrokiem patrzył się Sebastian. Swoim prawym barkiem oraz głową podpierał się o framugę drzwi do łazienki, a nogi delikatnie skrzyżował w kostkach. Dziewczyna na ten widok zagryzła swoją dolną wargę i przeklneła w myślach. W końcu z zamyśleń wyrwał ją głos Sebastiana.
-Wiesz już o Marcinie?
-Marta spojrzała niepewnie.
-No, podobno mieliście iść dzisiaj do kina le on dał dla Diany bilety i powiedział abyś poszła z ,,kimś inny".
Marta ruchem ramion pokazała, że mało ją to interesuje, po czym zeszli na pyszne śniadanie.
31.03.2014
Rozdział Piąty
Dziewczyna delikatnie uśmiechnęła się i otwierając furtkę ponowiła zaproszenie. Drzwi do domu otworzyły się bez żadnego oporu. W mieszkaniu było słychać krzątanie się babci Marty oraz pobrzękiwanie talerzami.
-Dobrze, że już jesteś. Właśnie zrobiłam kanapki.- usłyszeli ciepły głos dochodzący z kuchni.
-Babciu, a mogłabyś ich trochę dorobić?
Z za drzwi po prawej stronie wyjrzała zdziwiona kobieta. Wyglądała na delikatnie po sześćdziesiątce, miała cienkie kasztanowe włosy i delikatne rysy twarzy.
-Dobry wieczór.- przywitał się Sebastian.
-Część.- odpowiedziała kobieta- Czemu mi nie powiedziałaś, że będziemy miały gościa? Zrobiłabym trochę więcej kanapek, zresztą nie ważne. Umyjcie ręce i zapraszam do kuchni.
Młodzi podążyli za wskazówkami kobiety. Po paru minutach przed ich oczami ukazał się duży talerz wypełniony kanapkami i dzbanek ciepłej herbaty.
-Przepraszam, nie przedstawiłem się. Jestem Sebastian.
-Spokojnie, nie ma za co przepraszać. Zmarzliście?
-Nie. Szczerze mówiąc mi było strasznie ciepło.
-Tak, mi też.- przytaknęła Marta.
-Ciepło?- kobieta spojrzała na nich zdziwiona- Kochani jest grubo na minusie.
Młodzi spojrzeli po sobie niepewnie. W końcu Marta zapytała się:
-Jest na minusie?
-Tak.- odpowiedziała rozbawiona staruszka. Po zjedzeniu części kanapek i wypiciu ciepłej herbaty nastolatkowie poszli do pokoju Marty. Na zegarkach dochodziła już dwudziesta trzecia. Siedząc na wygodnej kanapie Szczurek powiedział:
-Masz fajną babcię. Zresztą ty też jesteś fajna. Większość by się strasznie o wszystko pytała, a wy we dwie nic. Zero pytań.
-Przesadzasz.- odpowiedziała zadowolona dziewczyna.- Słuchaj ja na chwilę wskoczę do łazienki.
-Ok.
Chłopak rozejrzał się po pokoju. Był to średniej wielkości pokój pomalowany na jasny beż. W pomieszczeniu znajdowało się tylko biurko, krzesło, kanapa, rozsuwana szafa wbudowana w ścianę oraz mnóstwo poduszek by wygodniej było siedzieć na podłodze. Zamknął oczy, poczuł jakby właśnie teraz, w tym pokoju wszystkie jego kłopoty odlatywały razem z zapachem jaki unosił się w powietrzu. Było mu tu dobrze. Po paru minutach do pokoju ponownie weszła Marta. Szczurek siedział z zamkniętymi oczami na wersalce, wyglądał jakby spał.
-Szczurek? Sebastian?
Chłopak nie odpowiadał. Nastolatka przykryła go kocem i po cichu zeszła na dół gdzie spotkała swoją babcie, która szczerze się uśmiechnęła.
-No kochanie, nie ładnie swojej babuni o tak ważnej osobie nie powiedzieć. Długo on jeszcze u nas posiedzi?
-Po pierwsze: Szczurek jest tylko moim znajomym, Po drugie: no właśnie raczej tak. Widzisz mamy problem....
-Jaki? Co się stało?
Marta uśmiechnęła się promiennie.
-Sebastian usnął u mnie na wersalce!
Staruszka wybuchnęła śmiechem, pokiwała głową i powiedziała:
-Nie pytam czym go tak wymęczyłaś. No co? To bierz materac i kładź się na podłogę.
-Myślałam o pokoju gościnnym.
-Nie wydaje mi się, że to dobry pomysł. Wiesz jak się obudzi w nowym miejscu, w którym był zaledwie parę minut to nie wiadomo co zrobi.
-Racja. W takim razie: dobranoc.
Nastolatka wróciła do swojego pokoju, w którym jak najciszej rozłożyła swój materac i położyła się spać.
---------------------------------------------------------------------------------
Hejka! Co tam u was? Pogoda dopisuje? U mnie się trochę zepsuła w porównaniu co do weekendu ale nie narzekam :) Jak podoba się wam blog? Macie jakieś ciekawe pomysły? Jak tak to piszcie, a może akurat z któregoś skorzystam....
-Dobrze, że już jesteś. Właśnie zrobiłam kanapki.- usłyszeli ciepły głos dochodzący z kuchni.
-Babciu, a mogłabyś ich trochę dorobić?
Z za drzwi po prawej stronie wyjrzała zdziwiona kobieta. Wyglądała na delikatnie po sześćdziesiątce, miała cienkie kasztanowe włosy i delikatne rysy twarzy.
-Dobry wieczór.- przywitał się Sebastian.
-Część.- odpowiedziała kobieta- Czemu mi nie powiedziałaś, że będziemy miały gościa? Zrobiłabym trochę więcej kanapek, zresztą nie ważne. Umyjcie ręce i zapraszam do kuchni.
Młodzi podążyli za wskazówkami kobiety. Po paru minutach przed ich oczami ukazał się duży talerz wypełniony kanapkami i dzbanek ciepłej herbaty.
-Przepraszam, nie przedstawiłem się. Jestem Sebastian.
-Spokojnie, nie ma za co przepraszać. Zmarzliście?
-Nie. Szczerze mówiąc mi było strasznie ciepło.
-Tak, mi też.- przytaknęła Marta.
-Ciepło?- kobieta spojrzała na nich zdziwiona- Kochani jest grubo na minusie.
Młodzi spojrzeli po sobie niepewnie. W końcu Marta zapytała się:
-Jest na minusie?
-Tak.- odpowiedziała rozbawiona staruszka. Po zjedzeniu części kanapek i wypiciu ciepłej herbaty nastolatkowie poszli do pokoju Marty. Na zegarkach dochodziła już dwudziesta trzecia. Siedząc na wygodnej kanapie Szczurek powiedział:
-Masz fajną babcię. Zresztą ty też jesteś fajna. Większość by się strasznie o wszystko pytała, a wy we dwie nic. Zero pytań.
-Przesadzasz.- odpowiedziała zadowolona dziewczyna.- Słuchaj ja na chwilę wskoczę do łazienki.
-Ok.
Chłopak rozejrzał się po pokoju. Był to średniej wielkości pokój pomalowany na jasny beż. W pomieszczeniu znajdowało się tylko biurko, krzesło, kanapa, rozsuwana szafa wbudowana w ścianę oraz mnóstwo poduszek by wygodniej było siedzieć na podłodze. Zamknął oczy, poczuł jakby właśnie teraz, w tym pokoju wszystkie jego kłopoty odlatywały razem z zapachem jaki unosił się w powietrzu. Było mu tu dobrze. Po paru minutach do pokoju ponownie weszła Marta. Szczurek siedział z zamkniętymi oczami na wersalce, wyglądał jakby spał.
-Szczurek? Sebastian?
Chłopak nie odpowiadał. Nastolatka przykryła go kocem i po cichu zeszła na dół gdzie spotkała swoją babcie, która szczerze się uśmiechnęła.
-No kochanie, nie ładnie swojej babuni o tak ważnej osobie nie powiedzieć. Długo on jeszcze u nas posiedzi?
-Po pierwsze: Szczurek jest tylko moim znajomym, Po drugie: no właśnie raczej tak. Widzisz mamy problem....
-Jaki? Co się stało?
Marta uśmiechnęła się promiennie.
-Sebastian usnął u mnie na wersalce!
Staruszka wybuchnęła śmiechem, pokiwała głową i powiedziała:
-Nie pytam czym go tak wymęczyłaś. No co? To bierz materac i kładź się na podłogę.
-Myślałam o pokoju gościnnym.
-Nie wydaje mi się, że to dobry pomysł. Wiesz jak się obudzi w nowym miejscu, w którym był zaledwie parę minut to nie wiadomo co zrobi.
-Racja. W takim razie: dobranoc.
Nastolatka wróciła do swojego pokoju, w którym jak najciszej rozłożyła swój materac i położyła się spać.
---------------------------------------------------------------------------------
Hejka! Co tam u was? Pogoda dopisuje? U mnie się trochę zepsuła w porównaniu co do weekendu ale nie narzekam :) Jak podoba się wam blog? Macie jakieś ciekawe pomysły? Jak tak to piszcie, a może akurat z któregoś skorzystam....
27.03.2014
Rozdział Czwarty
-Pewien chłopak od czasu kiedy tylko zaczęły w nim buzować hormony zauważył, że woli chłopców niż dziewczyny. Długo walczył z samym sobą. Umawiał się na randki z byle którą, byle tylko poczuć się bardziej ,,męsko". Niestety po każdym takim spotkaniu czuł się tylko gorzej. W końcu zrozumiał, że tego co czuje i do kogo nie można zmienić. Po wielu latach spotkał chłopaka, który wydawałoby się, jest tym na którego tyle czekał. Zaczęli się spotykać, bliżej poznawać, nie tylko psychicznie ale i fizycznie. Niestety, niespodziewanie ten chłopak z nim zrywa. Bez wytłumaczeń. Czemu? Dlaczego? Nie odbierał telefonów, nie odpisywał na sms'y i nagle po niecałym miesiącu przysyła wiadomość, w której pisze, że chciałby się spotkać. Podaje datę, miejsce, godzinę. Ten pierwszy, po przeczytaniu tego jest szczęśliwy. Wieży, że może jednak do siebie wrócą. Oczywiście zgadza się na spotkanie. A kiedy jest już na miejscu, widzi go kupującego drinki, uśmiechniętego i pewnego siebie. Zaczynają rozmawiać, w końcu ten drugi informuje, że ma niespodziankę. I prowadzi tego pewnego, że może jednak wszystko się ułoży do stolika przy którym siedzą dwie dziewczyny. Z jedną z nich od razu zaczyna się obściskiwać. Co byś zrobiła na miejscu tego pierwszego? Ja poszedłbym się napić byleby choć na chwilę zapomnieć o tym upokorzeniu. A teraz nadszedł czas by cie zapewnić, że to właśnie ja jestem tym pierwszym, pełnym nadziei chłopakiem, a Szymon tym drugim. Tak, dobrze rozumiesz. Jestem gejem, który właśnie przed chwilą został tak strasznie upokorzony....
Oboje zatrzymali się i stanęli naprzeciwko siebie. Nagle, niespodziewanie Marta przytuliła do siebie Sebastiana.
-Tak mi przykro. Naprawdę.- wyszeptała prosto w ucho chłopaka.
Tak przytuleni stali w milczeniu jeszcze przez chwile. Nie przeszkadzało im, że właśnie ktoś przechodził obok alejką wraz z psem, oraz że niedaleko nich zgasła lampa. Było ciepło, a gwiaździste niebo rozświetlało świat. Jezioro w pobliżu, którego właśnie stali wyglądało niesamowicie- jak z bajki. W końcu odkleili się od siebie i spojrzeli sobie głęboko w oczy. Ruszyli dalej przed siebie w milczeniu. Szli ramię w ramię, od czasu do czasu niechcący pocierając się dłońmi. Żadne jednak nie przerywało ciszy, było im dobrze. Po chwili jednak pierwsza odezwała się Marta:
-Ja już chyba pójdę do domu. Ciemno się robi.
-Ok. Odprowadzę cię. Dokąd?
-Nie trzeba.
-Proszę. Zrozum, ja nie chcę teraz zostać sam. Nie wiem co bym zrobił.
Marta spojrzała na wyświetlacz, było za 15 dziewiąta.
-Ja za 15 minut muszę być w domu ale jak chcesz to możesz u mnie trochę posiedzieć.
-Dzięki, ale chyba jednak pozostanę tylko na odprowadzeniu.
-Ok, jak chcesz.
Po niecałych 10 minutach w milczeniu dotarli pod dom Marty. W budynku paliło się jeszcze parę świateł.
-Może jednak wejdziesz?- zaproponowała ponownie.
-Myślisz, że twoi rodzice nie będą mieli nic przeciwko?
Nastolatka spuściła wzrok i dopiero po kilku sekundach milczenia odpowiedziała:
-Moi rodzice nie żyją. Mieszkam z babcią, która z pewnością nie będzie miała nic przeciwko.
-Przykro mi. W takim razie może jednak wejdę.
---------------------------------------------------------------------------------
Cześć! Co uważacie o tym rozdziale? Jak podoba się wam blog? :) Dziękuję, że wchodzicie, czytacie i pozostawiacie po sobie ślad <3
Oboje zatrzymali się i stanęli naprzeciwko siebie. Nagle, niespodziewanie Marta przytuliła do siebie Sebastiana.
-Tak mi przykro. Naprawdę.- wyszeptała prosto w ucho chłopaka.
Tak przytuleni stali w milczeniu jeszcze przez chwile. Nie przeszkadzało im, że właśnie ktoś przechodził obok alejką wraz z psem, oraz że niedaleko nich zgasła lampa. Było ciepło, a gwiaździste niebo rozświetlało świat. Jezioro w pobliżu, którego właśnie stali wyglądało niesamowicie- jak z bajki. W końcu odkleili się od siebie i spojrzeli sobie głęboko w oczy. Ruszyli dalej przed siebie w milczeniu. Szli ramię w ramię, od czasu do czasu niechcący pocierając się dłońmi. Żadne jednak nie przerywało ciszy, było im dobrze. Po chwili jednak pierwsza odezwała się Marta:
-Ja już chyba pójdę do domu. Ciemno się robi.
-Ok. Odprowadzę cię. Dokąd?
-Nie trzeba.
-Proszę. Zrozum, ja nie chcę teraz zostać sam. Nie wiem co bym zrobił.
Marta spojrzała na wyświetlacz, było za 15 dziewiąta.
-Ja za 15 minut muszę być w domu ale jak chcesz to możesz u mnie trochę posiedzieć.
-Dzięki, ale chyba jednak pozostanę tylko na odprowadzeniu.
-Ok, jak chcesz.
Po niecałych 10 minutach w milczeniu dotarli pod dom Marty. W budynku paliło się jeszcze parę świateł.
-Może jednak wejdziesz?- zaproponowała ponownie.
-Myślisz, że twoi rodzice nie będą mieli nic przeciwko?
Nastolatka spuściła wzrok i dopiero po kilku sekundach milczenia odpowiedziała:
-Moi rodzice nie żyją. Mieszkam z babcią, która z pewnością nie będzie miała nic przeciwko.
-Przykro mi. W takim razie może jednak wejdę.
---------------------------------------------------------------------------------
Cześć! Co uważacie o tym rozdziale? Jak podoba się wam blog? :) Dziękuję, że wchodzicie, czytacie i pozostawiacie po sobie ślad <3
25.03.2014
Rozdział Trzeci
W Oczliku na stałym miejscu siedziała już Diana i flirtowała z jakimś wysokim blondynem. Lokal nie był duży, mimo to zawsze było tu dużo osób. Zazwyczaj byli to tak jak ona gimnazjaliści, czasami trafiali się jacyś licealiści, którzy zawsze dosiadywali się do ładnych dziewczyn. Wkrótce Marta dotarła do stolika przy którym siedział Diana oraz blondyn, który bawił się ramiączkiem od stanika dziewczyny i zawzięcie patrzył się na jej biust.
-Cześć. -powiedziała wkurzona Marta. Nie rozumiała, czemu jej przyjaciółka pozwala się tak traktować. Kiedyś rozmawiały na ten temat, Diana powiedziała wtedy że lubi te emocje, tą niepewność co się jeszcze wydarzy, dreszczyk emocji i zazdrosne spojrzenia innych
-Siemanko.- odpowiedziała Diana- To jest Marta, a to Szymon.
Chłopak nawet nie ruszył się z miejsca by się przywitać, jednak głośno zagwizdał co miało oznaczyć aprobatę. Marta przewróciła oczami i spojrzała na przyjaciółkę
-Co to za newsy?
-Już nieaktualne!- uśmiechnęła się i spojrzała na Szymona- Pójdziesz kupić coś do picia?
-A co z tego będę miał?- powiedział i wymownie spojrzał na jej piersi.
-Zobaczymy.- odpowiedziała zalotnie i namiętnie go pocałowała
-Fuj! Ile ty go znasz? Pięć minut?- zapytała Marta gdy chłopak tylko odszedł.
-Daj spokój! Naucz się cieszyć życiem!
-Puszczając się? Nie dzięki...
-O co ci chodzi? Przecież wiesz, że nie jestem żadną dziwką!
-Wiem. Sorry, nie o to chodziło. Co to za wiadomość?
-Bartek chciał się ze mną spotkać, ale...
-Ale?
-No. okazało się, że jednak nie mam poco się z nim spotykać.
-Jak to? Przecież jeszcze pół godziny temu świata po za nim nie widziałaś.
-Żebyś ty wiedziała jak Szymon całuje to też byś nie była nim zainteresowana.
-O wilku mowa!
-No dziewczyny przyprowadziłem gościa!
Za Szymonem stał wysoki, dobrze zbudowany brunet, któremu grzywka spadała prawie na oczy.
-Cześć. Jestem Sebastian, ale zdecydowanie bardziej wolę ksywkę- Szczurek.
-Diana, a to jest Marta. Gdzie się uczysz?
-W 2LO- usiadł pomiędzy Szymonem, a Martą i delikatnie zmieszany zapytał się- A wy?
Diana wybuchnęła zalotnym śmiechem, a Marta ponownie przewróciła oczami.
-Jeszcze gimbaza! Na szczęście ostatni rok...
-A ty?- zwrócił się do Marty
-Tak samo. W 5PG
Marta spojrzała na swoją przyjaciółkę, która zaczęła migdolić się z Szymonem, który z każdą chwilą pozwalał sobie na coraz więcej. Jego ręka znajdowała się pod bluzką Diany, a drugą dotykał jej uda. Chwilę po tym jego ręka była całkowicie schowana pod skórzaną, kloszowaną spódniczką dziewczyny.
-To chyba niezbyt dobry pomysł abyśmy siedzieli tu w czwórkę.- usłyszała Sebastiana
-Chyba masz rację- odpowiedziała ku zdziwieniu samej sobie
-Co powiesz na spacer?
Marta spojrzała na wyświetlacz telefonu, było dopiero parę minut po 19. Pokiwała głową na zgodę i odeszła od stolika. Na dworzu ponownie usłyszała głos Szczurka
-Dzięki, ze ze mną z tam tond wyszłaś!
-Nie chciałeś tam siedzieć?- spytała zdziwiona Marta.
-Nie! Wiesz... gdybyś nie ty to pewnie poszedłbym teraz do jakiejś knajpy, najebał się, a potem rzygał nie wiadomo do której.
-Czemu?
Chłopak spojrzał na Martę i uśmiechnął się pod nosem.
-Pewnie myślisz, że poszedłem tam tylko po to żeby zabawić się z jakąś dziewczyną, co?
Marta zmieszana spojrzała prosto w oczy chłopaka i zaczęła słuchać historii, która wydawała się tak bardzo nierealistyczna...
---------------------------------------------------------------------------------
Siemanko! Co u was? Jak podoba się wam blog? Macie jakieś swoje? Piszcie w komentarzach, z chęcią poczytam :)
-Cześć. -powiedziała wkurzona Marta. Nie rozumiała, czemu jej przyjaciółka pozwala się tak traktować. Kiedyś rozmawiały na ten temat, Diana powiedziała wtedy że lubi te emocje, tą niepewność co się jeszcze wydarzy, dreszczyk emocji i zazdrosne spojrzenia innych
-Siemanko.- odpowiedziała Diana- To jest Marta, a to Szymon.
Chłopak nawet nie ruszył się z miejsca by się przywitać, jednak głośno zagwizdał co miało oznaczyć aprobatę. Marta przewróciła oczami i spojrzała na przyjaciółkę
-Co to za newsy?
-Już nieaktualne!- uśmiechnęła się i spojrzała na Szymona- Pójdziesz kupić coś do picia?
-A co z tego będę miał?- powiedział i wymownie spojrzał na jej piersi.
-Zobaczymy.- odpowiedziała zalotnie i namiętnie go pocałowała
-Fuj! Ile ty go znasz? Pięć minut?- zapytała Marta gdy chłopak tylko odszedł.
-Daj spokój! Naucz się cieszyć życiem!
-Puszczając się? Nie dzięki...
-O co ci chodzi? Przecież wiesz, że nie jestem żadną dziwką!
-Wiem. Sorry, nie o to chodziło. Co to za wiadomość?
-Bartek chciał się ze mną spotkać, ale...
-Ale?
-No. okazało się, że jednak nie mam poco się z nim spotykać.
-Jak to? Przecież jeszcze pół godziny temu świata po za nim nie widziałaś.
-Żebyś ty wiedziała jak Szymon całuje to też byś nie była nim zainteresowana.
-O wilku mowa!
-No dziewczyny przyprowadziłem gościa!
Za Szymonem stał wysoki, dobrze zbudowany brunet, któremu grzywka spadała prawie na oczy.
-Cześć. Jestem Sebastian, ale zdecydowanie bardziej wolę ksywkę- Szczurek.
-Diana, a to jest Marta. Gdzie się uczysz?
-W 2LO- usiadł pomiędzy Szymonem, a Martą i delikatnie zmieszany zapytał się- A wy?
Diana wybuchnęła zalotnym śmiechem, a Marta ponownie przewróciła oczami.
-Jeszcze gimbaza! Na szczęście ostatni rok...
-A ty?- zwrócił się do Marty
-Tak samo. W 5PG
Marta spojrzała na swoją przyjaciółkę, która zaczęła migdolić się z Szymonem, który z każdą chwilą pozwalał sobie na coraz więcej. Jego ręka znajdowała się pod bluzką Diany, a drugą dotykał jej uda. Chwilę po tym jego ręka była całkowicie schowana pod skórzaną, kloszowaną spódniczką dziewczyny.
-To chyba niezbyt dobry pomysł abyśmy siedzieli tu w czwórkę.- usłyszała Sebastiana
-Chyba masz rację- odpowiedziała ku zdziwieniu samej sobie
-Co powiesz na spacer?
Marta spojrzała na wyświetlacz telefonu, było dopiero parę minut po 19. Pokiwała głową na zgodę i odeszła od stolika. Na dworzu ponownie usłyszała głos Szczurka
-Dzięki, ze ze mną z tam tond wyszłaś!
-Nie chciałeś tam siedzieć?- spytała zdziwiona Marta.
-Nie! Wiesz... gdybyś nie ty to pewnie poszedłbym teraz do jakiejś knajpy, najebał się, a potem rzygał nie wiadomo do której.
-Czemu?
Chłopak spojrzał na Martę i uśmiechnął się pod nosem.
-Pewnie myślisz, że poszedłem tam tylko po to żeby zabawić się z jakąś dziewczyną, co?
Marta zmieszana spojrzała prosto w oczy chłopaka i zaczęła słuchać historii, która wydawała się tak bardzo nierealistyczna...
---------------------------------------------------------------------------------
Siemanko! Co u was? Jak podoba się wam blog? Macie jakieś swoje? Piszcie w komentarzach, z chęcią poczytam :)
24.03.2014
Rozdział Drugi
Dziewczyna spojrzała na starca, który właśnie przysiadł na szkolnym murku. Wyglądał na bardzo zmęczonego i zmartwionego.
-Ciekawe czym się tak martwi? -usłyszała głos Marcina, który z każdą sekundą coraz bardziej ją zadziwiał. Coraz częściej miała wrażenie, że chłopak czyta jej w myślach. Czy to możliwe, że jednak do siebie pasują? Po usłyszeniu dzwonka, jako sygnał że zakończyła się ostatnia lekcja, Marta pomału spakowała swoje szkice. Kiedy wychodziła z sali, w której została już tylko ona i pani nauczycielka spostrzegła w drzwiach znajomą postać- Marcina.
-A ty co, nie idziesz do domu?
-Idę. Ale pomyślałem, że skoro i tak idziemy w tym samym kierunku to na ciebie zaczekam.
-Sorki ale miałam dzisiaj zrobić zakupy.
-Spoko, w takim razie ja też.
Spojrzeli na siebie i wybuchnęli raźnym śmiechem, po czym skierowali się do szatni. Wychodząc ze szkoły zauważyli tego samego starca co przed godziną z sali lekcyjnej, tym razem wokół niego kłębiło się mnóstwo ptaków, które częstował suchą bułką.
-Ciekawe czemu tutaj tak siedzi? Nie ma innego zajęcia? - zagaił Marcin.
-Możliwe, pewnie jest samotny. W domu otaczają go tylko cztery ściany i nie ma do kogo buzi otworzyć. Zresztą jest tutaj chyba nowy. Nigdy wcześniej go tu raczej nie widziałam.
-Chyba masz racje. Ja też go tu wcześniej nie widziałem.
Starzec spojrzał na nich, uśmiechnął się promiennie i zbliżając się w ich kierunku zaczął rozmowę.
-Widzę, że pannica już po zajęciach. I co? Zdążyłaś chociaż?
Marta uśmiechnęła się miło, zatrzymała się i odpowiedziała:
-Tak zdążyłam. Chociaż i tak okazało się że nie mam pierwszej lekcji.
-Czyli niepotrzebnie tak pannica goniła.- spojrzał na Marcina- no że chyba do chłopaka. Wtedy się i śpieszyć było po co.
Nastolatkowie spojrzeli rozbawieni po sobie po czym ponownie wybuchnęli śmiechem.
-Marcin jest tylko moim kolegą z klasy.- wytłumaczyła Marta z uśmiechem na twarzy, a iskry entuzjazmu przygasły w oczach chłopaka.
-Tak, tak. Od tego się zaczyna.- powiedział rozbawiony staruszek i puścił oczko do Marcina.
-Przepraszam. Ale my już musimy iść.- wtrąciła Marta.
-Tak, rozumiem. Właściwie ja też będę się już zbierał. Czy mogę iść z wam? Jeżeli dobrze pamiętam to idziemy w tym samym kierunku.
Nastolatkowie spojrzeli po sobie niepewnie.
-Tak, oczywiście.- przytaknął w końcu Marcin.
Podczas tej krótkiej podróży starzec opowiadał różne anegdoty ze swojego życia. Młodzi, dowiedzieli się, że jednak pomylili się w ocenie tego człowieka. Nie dość, że mieszkał w nowo kupionym, przepięknym domu wraz z żoną i wnukiem, to na dodatek dopiero niedawno zaczął prowadzić spokojny tryb życia. Do tej pory ciągle podróżował, nie miał stałego miejsca, a teraz nie umie przyzwyczaić się do spokoju jaki będzie miał na co dzień. Wkrótce jednak zatrzymali się pod dużym sklepem i tam się rozstali.
-Miły jest ten człowiek.- powiedziała Marta gdy tylko weszli do budynku.
-Miły? Raczej dziwny! Ma pewnie około 70 lat i dopiero teraz zaczyna prowadzić, jak to sam powiedział ,,spokojny, ułożony tryb życia". Sorki, ale według mnie z nim jest coś nie tak.
-Przesadzasz. Zresztą co z nim miałoby być nie tak?
-Nie wiem ale czuję, że jeszcze się dowiemy. I może to nie być zbyt miła tajemnica.
-Przestań krakać.
Wkrótce młodzi rozstali się pod domem Marty. Dziewczyna przywitała się z babcią, rozpakowała zakupy i poszła odrabiać pracę domową. Nie mogło się jednak skupić bo myślami ciągle krążyła w pobliżu starca i słowami Marcina, że coś jest z nim nie tak. Po około dwóch godzinach bezowocnej nauki napisała sms'a do Diany:
~Możesz wyjść? Za pół godziny w Oczliku?
~Ok. Właściwie to też chciałam się z tobą spotkać :) mam nowe newsy! Padniesz z wrażenia!
~Co się stało?
~Za pół godziny w Oczliku!
Marta pochowała książki do szafki i zeszła zjeść. W lodówce znalazła wczorajszą zapiekankę serową, którą odgrzała w mikrofali. Wkrótce do kuchni weszła babcia dziewczyny.
-Smacznego.
-Dzięki. Babciu ja zaraz wyjdę, ok?
-Okej. Tylko pamiętaj że przed 21 jesteś w domu. Jasne?
-Jasne, jasne. Dzięki.
Pocałowała opiekunkę w policzek, odłożyła naczynia do zmywarki, ubrała się i wyszła z domu.
---------------------------------------------------------------------------------
I jak się wam podoba rozdział drugi? Jeszcze jest spokojnie, ale już w następnym rozdziale Marta pozna dwóch mega przystojnych chłopaków. W rozdziale czwartym zaś dowie się o bolesnych przeżycia jednego z nich i zaprosi go do swojego domu oraz.... łóżka! Jak to się skończy? Czy będzie z tego coś więcej? Czy na pewno nastąpi to czego się spodziewacie? Zapraszam do dalszego czytania :)
-Ciekawe czym się tak martwi? -usłyszała głos Marcina, który z każdą sekundą coraz bardziej ją zadziwiał. Coraz częściej miała wrażenie, że chłopak czyta jej w myślach. Czy to możliwe, że jednak do siebie pasują? Po usłyszeniu dzwonka, jako sygnał że zakończyła się ostatnia lekcja, Marta pomału spakowała swoje szkice. Kiedy wychodziła z sali, w której została już tylko ona i pani nauczycielka spostrzegła w drzwiach znajomą postać- Marcina.
-A ty co, nie idziesz do domu?
-Idę. Ale pomyślałem, że skoro i tak idziemy w tym samym kierunku to na ciebie zaczekam.
-Sorki ale miałam dzisiaj zrobić zakupy.
-Spoko, w takim razie ja też.
Spojrzeli na siebie i wybuchnęli raźnym śmiechem, po czym skierowali się do szatni. Wychodząc ze szkoły zauważyli tego samego starca co przed godziną z sali lekcyjnej, tym razem wokół niego kłębiło się mnóstwo ptaków, które częstował suchą bułką.
-Ciekawe czemu tutaj tak siedzi? Nie ma innego zajęcia? - zagaił Marcin.
-Możliwe, pewnie jest samotny. W domu otaczają go tylko cztery ściany i nie ma do kogo buzi otworzyć. Zresztą jest tutaj chyba nowy. Nigdy wcześniej go tu raczej nie widziałam.
-Chyba masz racje. Ja też go tu wcześniej nie widziałem.
Starzec spojrzał na nich, uśmiechnął się promiennie i zbliżając się w ich kierunku zaczął rozmowę.
-Widzę, że pannica już po zajęciach. I co? Zdążyłaś chociaż?
Marta uśmiechnęła się miło, zatrzymała się i odpowiedziała:
-Tak zdążyłam. Chociaż i tak okazało się że nie mam pierwszej lekcji.
-Czyli niepotrzebnie tak pannica goniła.- spojrzał na Marcina- no że chyba do chłopaka. Wtedy się i śpieszyć było po co.
Nastolatkowie spojrzeli rozbawieni po sobie po czym ponownie wybuchnęli śmiechem.
-Marcin jest tylko moim kolegą z klasy.- wytłumaczyła Marta z uśmiechem na twarzy, a iskry entuzjazmu przygasły w oczach chłopaka.
-Tak, tak. Od tego się zaczyna.- powiedział rozbawiony staruszek i puścił oczko do Marcina.
-Przepraszam. Ale my już musimy iść.- wtrąciła Marta.
-Tak, rozumiem. Właściwie ja też będę się już zbierał. Czy mogę iść z wam? Jeżeli dobrze pamiętam to idziemy w tym samym kierunku.
Nastolatkowie spojrzeli po sobie niepewnie.
-Tak, oczywiście.- przytaknął w końcu Marcin.
Podczas tej krótkiej podróży starzec opowiadał różne anegdoty ze swojego życia. Młodzi, dowiedzieli się, że jednak pomylili się w ocenie tego człowieka. Nie dość, że mieszkał w nowo kupionym, przepięknym domu wraz z żoną i wnukiem, to na dodatek dopiero niedawno zaczął prowadzić spokojny tryb życia. Do tej pory ciągle podróżował, nie miał stałego miejsca, a teraz nie umie przyzwyczaić się do spokoju jaki będzie miał na co dzień. Wkrótce jednak zatrzymali się pod dużym sklepem i tam się rozstali.
-Miły jest ten człowiek.- powiedziała Marta gdy tylko weszli do budynku.
-Miły? Raczej dziwny! Ma pewnie około 70 lat i dopiero teraz zaczyna prowadzić, jak to sam powiedział ,,spokojny, ułożony tryb życia". Sorki, ale według mnie z nim jest coś nie tak.
-Przesadzasz. Zresztą co z nim miałoby być nie tak?
-Nie wiem ale czuję, że jeszcze się dowiemy. I może to nie być zbyt miła tajemnica.
-Przestań krakać.
Wkrótce młodzi rozstali się pod domem Marty. Dziewczyna przywitała się z babcią, rozpakowała zakupy i poszła odrabiać pracę domową. Nie mogło się jednak skupić bo myślami ciągle krążyła w pobliżu starca i słowami Marcina, że coś jest z nim nie tak. Po około dwóch godzinach bezowocnej nauki napisała sms'a do Diany:
~Możesz wyjść? Za pół godziny w Oczliku?
~Ok. Właściwie to też chciałam się z tobą spotkać :) mam nowe newsy! Padniesz z wrażenia!
~Co się stało?
~Za pół godziny w Oczliku!
Marta pochowała książki do szafki i zeszła zjeść. W lodówce znalazła wczorajszą zapiekankę serową, którą odgrzała w mikrofali. Wkrótce do kuchni weszła babcia dziewczyny.
-Smacznego.
-Dzięki. Babciu ja zaraz wyjdę, ok?
-Okej. Tylko pamiętaj że przed 21 jesteś w domu. Jasne?
-Jasne, jasne. Dzięki.
Pocałowała opiekunkę w policzek, odłożyła naczynia do zmywarki, ubrała się i wyszła z domu.
---------------------------------------------------------------------------------
I jak się wam podoba rozdział drugi? Jeszcze jest spokojnie, ale już w następnym rozdziale Marta pozna dwóch mega przystojnych chłopaków. W rozdziale czwartym zaś dowie się o bolesnych przeżycia jednego z nich i zaprosi go do swojego domu oraz.... łóżka! Jak to się skończy? Czy będzie z tego coś więcej? Czy na pewno nastąpi to czego się spodziewacie? Zapraszam do dalszego czytania :)
22.03.2014
Rozdział Pierwszy
Marta pospiesznie wychodziła z domu zapinając kurtkę i sprawdzając telefon. Na wyświetlaczu migotała żółta koperta z podpisem: ,,1 nieodebrana wiadomość- Diana". Otworzyła sms'a od przyjaciółki i odczytała:
,,Za ile bd w sq?"*
Schowała telefon do kieszeni i pomyślała:
~ No jak jeszcze mam ci odpisywać to na lekcję na pewno nie zdążę!
Wiatr delikatnie rozwiewał jej włosy, które łaskotały ją po szyi. Nie był to poranek, który można zaliczyć do najcieplejszych jednak świadomość, że ptaki zaczynają już śpiewać, a co się z tym łączy, że nadchodzi wiosna dodawało jej radości. Ten dzień zaczął się naprawdę nieźle, gdyby jeszcze tylko nie zaspała to byłoby zupełnie dobrze. Nagle z za zakrętu wyszedł starszy mężczyzna, który szczerze uśmiechnął się do Marty i zapytał:
-Hej pannico! Wiesz może, która jest godzina?
Dziewczyna spojrzała na wyświetlacz; za dwie ósma. Jeżeli nie przyspieszy kroku Norbi- facet od angola-nie dość, że będzie kazał jej napisać referat, to jeszcze będzie wytykał jej to spóźnienie aż do ukończenia przez nią tego gimnazjum, co w najlepszym razie nastąpi za pół roku szkolnego.
-Coś się stało? -z zamyśleń dziewczynę wyrwał głos starca.
-Nie, nie. Przepraszam, zamyśliłam się.
-Rozumiem. W takim razie dowiem się, która godzina?
-Ah, tak. Już mówię...- spojrzała ponownie na wyświetlacz. Czas jakby przyspieszył. -Za minutę ósma.
-Dziękuję.
-Proszę. Do widzenia.
Marta biegiem ruszyła w kierunku szkoły. Cała zadyszana do szkoły wbiegła razem z dzwonkiem. Pędem ruszyła do szatni by zostawić kurtkę, którą zdejmowała po drodze. Ku jej zdziwieniu przy szafkach stało jeszcze dużo osób z jej klasy.
-Siemka.- usłyszała za sobą głos Diany
-Cześć. Co tu się dzieje? Czemu nie idziemy do sali? Stało się coś?
-Nom, wielkie szczęście.
-O czym ty mówisz?
-Norbi zachorował. Na zastępstwo dali nam Szyszkę, a u niej to wiadomo: ,,róbcie co chcecie".Więc mamy wolne!
-Co ty gadasz? Nie mogłaś mi napisać esa? Bym tak nie goniła jak głupia!
-Wyluzuj! Słyszałaś że podobno będziemy mieli wolny piątek?
Po godzinie nic nierobienia czyli obgadywania innych, siedzenia na facebooku i asku nastąpiła znienawidzona lekcja Marty- chemia. Potem matma, wf, fiza i ostatnie dwie lekcje to plastyka. Właśnie zaczynała się pierwsza z nich, kiedy Marta usiadła po turecku na ławce trzymając w rękach duży zeszyt jako podkładkę na kartkę i ołówek. Rozglądała się po podwórzu, chciała narysować wszystko tak jak widzi. To właśnie lubiła najbardziej, ze morze rysować świat takim jakim go widzi, a nie coś w nim zmieniać, dodawać czy wyrzucać. W swojej teczce trzymała już chyba z tysiąc prac przedstawiające te samo miejsce. Żadna praca nie jest jednak chodź trochę podobna do drugiej. Na jednej pracy wysportowani chłopcy grają w piłkę nożna, na drugiej dwa zespoły grają w siatkówkę, a jeszcze gdzie indziej grupka młodzieży gra w butelkę.To właśnie tak bardzo ją zadziwiało- ciągle to samo, a jednak coś innego.
-Znowu rysujesz podwórze?- zapytał się jej Marcin.
-Tak. -odpowiedziała spokojnie wsadzając słuchawki do uszu. Chłopak jednak miał wyraźną ochotę na pogawędkę. Przysiadł się na ławkę do Marty, zdioł słuchawkę i zapytał:
-Co ty w tym takiego widzisz?
-W czym? W rysowaniu czy w podwórku?
-W jednym i drugim?
-Marcin, w co jak w co, ale nie uwierzę, że to ciebie interesuje. O co chodzi?
-O nic... A właściwie, to może byśmy się gdzieś razem przeszli? Jutro mamy wolne...
Dziewczyna głośno, szczerze wybuchnęła śmiechem. Odchyliła głowę do tyłu i rozbawiona spojrzała na Marcina. Był smutny...
-Jutro jest czwartek, więc musimy jeszcze tu przyjść.
-Ah racja.
-Za to w czwartek z chęcią się gdzieś wyrwę.
W oczach Marcina od razu rozbłysły się iskierki. Nawet ślepy zauważyłby, że chłopak strasznie ucieszył się na te słowa.
-Spoko. W takim razie sprawdzę na jutro repertuar w kinie i się jeszcze zgadamy. Ok?
-Jasna.
-Tego dziadka też będziesz rysować?- zapytał Marcin po chwili milczenia.
-Jakiego dziadka?- odpowiedziała zdziwiona Marta.
-Tego co właśnie nadchodzi od Zagrady.
Wzrok dziewczyny od razu powędrował w kierunku, o którym mówił chłopak. Rzeczywiście od strony ulicy Zagrady szedł starszy mężczyzna, któremu Marta się bliżej przyjrzała. Wkrótce Marta wybuchnęła śmiechem. Marcin spojrzał na nią z pod oczu.
-Z czego ty się dziewczyno znowu śmiejesz?
-Sorki. Po prostu rozbawił mnie widok tego człowieka.
-Co w nim takiego śmiesznego?
-Na ogół to nic. Ale ma dziwny sposób mówienia.
-Znasz go?
-Nie. To znaczy jak szłam dziś do szkoły to mnie zaczepił.
-Co ty mówisz?- Marcinowi raptownie zbladła twarz.- Pedofil, który cię zaczepiał jest na terenie naszej szkoły, a ty się z tego śmiejesz?
Marta trzymała się za brzuch, który z każdą sekundę bolał coraz mocniej od śmiechu. W końcu wydusiła:
-Czy ciebie nikt nigdy nie zapytał która jest godzina?
---------------------------------------------------------------------------------
Siemanko! Jak się wam spodobał rozdział pierwszy? Według mnie trochę nudny ale już niedługo akcja się rozkręci więc zachęcam do czytania ;) Aha i dla tych mniej wtajemniczonych:
*,,Za ile będziesz w szkole?"
-Ah, tak. Już mówię...- spojrzała ponownie na wyświetlacz. Czas jakby przyspieszył. -Za minutę ósma.
-Dziękuję.
-Proszę. Do widzenia.
Marta biegiem ruszyła w kierunku szkoły. Cała zadyszana do szkoły wbiegła razem z dzwonkiem. Pędem ruszyła do szatni by zostawić kurtkę, którą zdejmowała po drodze. Ku jej zdziwieniu przy szafkach stało jeszcze dużo osób z jej klasy.
-Siemka.- usłyszała za sobą głos Diany
-Cześć. Co tu się dzieje? Czemu nie idziemy do sali? Stało się coś?
-Nom, wielkie szczęście.
-O czym ty mówisz?
-Norbi zachorował. Na zastępstwo dali nam Szyszkę, a u niej to wiadomo: ,,róbcie co chcecie".Więc mamy wolne!
-Co ty gadasz? Nie mogłaś mi napisać esa? Bym tak nie goniła jak głupia!
-Wyluzuj! Słyszałaś że podobno będziemy mieli wolny piątek?
Po godzinie nic nierobienia czyli obgadywania innych, siedzenia na facebooku i asku nastąpiła znienawidzona lekcja Marty- chemia. Potem matma, wf, fiza i ostatnie dwie lekcje to plastyka. Właśnie zaczynała się pierwsza z nich, kiedy Marta usiadła po turecku na ławce trzymając w rękach duży zeszyt jako podkładkę na kartkę i ołówek. Rozglądała się po podwórzu, chciała narysować wszystko tak jak widzi. To właśnie lubiła najbardziej, ze morze rysować świat takim jakim go widzi, a nie coś w nim zmieniać, dodawać czy wyrzucać. W swojej teczce trzymała już chyba z tysiąc prac przedstawiające te samo miejsce. Żadna praca nie jest jednak chodź trochę podobna do drugiej. Na jednej pracy wysportowani chłopcy grają w piłkę nożna, na drugiej dwa zespoły grają w siatkówkę, a jeszcze gdzie indziej grupka młodzieży gra w butelkę.To właśnie tak bardzo ją zadziwiało- ciągle to samo, a jednak coś innego.
-Znowu rysujesz podwórze?- zapytał się jej Marcin.
-Tak. -odpowiedziała spokojnie wsadzając słuchawki do uszu. Chłopak jednak miał wyraźną ochotę na pogawędkę. Przysiadł się na ławkę do Marty, zdioł słuchawkę i zapytał:
-Co ty w tym takiego widzisz?
-W czym? W rysowaniu czy w podwórku?
-W jednym i drugim?
-Marcin, w co jak w co, ale nie uwierzę, że to ciebie interesuje. O co chodzi?
-O nic... A właściwie, to może byśmy się gdzieś razem przeszli? Jutro mamy wolne...
Dziewczyna głośno, szczerze wybuchnęła śmiechem. Odchyliła głowę do tyłu i rozbawiona spojrzała na Marcina. Był smutny...
-Jutro jest czwartek, więc musimy jeszcze tu przyjść.
-Ah racja.
-Za to w czwartek z chęcią się gdzieś wyrwę.
W oczach Marcina od razu rozbłysły się iskierki. Nawet ślepy zauważyłby, że chłopak strasznie ucieszył się na te słowa.
-Spoko. W takim razie sprawdzę na jutro repertuar w kinie i się jeszcze zgadamy. Ok?
-Jasna.
-Tego dziadka też będziesz rysować?- zapytał Marcin po chwili milczenia.
-Jakiego dziadka?- odpowiedziała zdziwiona Marta.
-Tego co właśnie nadchodzi od Zagrady.
Wzrok dziewczyny od razu powędrował w kierunku, o którym mówił chłopak. Rzeczywiście od strony ulicy Zagrady szedł starszy mężczyzna, któremu Marta się bliżej przyjrzała. Wkrótce Marta wybuchnęła śmiechem. Marcin spojrzał na nią z pod oczu.
-Z czego ty się dziewczyno znowu śmiejesz?
-Sorki. Po prostu rozbawił mnie widok tego człowieka.
-Co w nim takiego śmiesznego?
-Na ogół to nic. Ale ma dziwny sposób mówienia.
-Znasz go?
-Nie. To znaczy jak szłam dziś do szkoły to mnie zaczepił.
-Co ty mówisz?- Marcinowi raptownie zbladła twarz.- Pedofil, który cię zaczepiał jest na terenie naszej szkoły, a ty się z tego śmiejesz?
Marta trzymała się za brzuch, który z każdą sekundę bolał coraz mocniej od śmiechu. W końcu wydusiła:
-Czy ciebie nikt nigdy nie zapytał która jest godzina?
---------------------------------------------------------------------------------
Siemanko! Jak się wam spodobał rozdział pierwszy? Według mnie trochę nudny ale już niedługo akcja się rozkręci więc zachęcam do czytania ;) Aha i dla tych mniej wtajemniczonych:
*,,Za ile będziesz w szkole?"
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)