Marta stała nieruchomo w salonie, słuchając rozmowy dwóch policjantów i jej opiekunki, co jakiś czas ściskając piąstki. Bała się, była przerażona. Dzień wcześniej myślała, że wszystko dobiegło końca, że będzie mogła się odprężyć, zapomnieć o tym okropnym tygodniu. Patrząc poprzedniego dnia przez lustro weneckie na Magdę czuła ból, rozpacz i strach ale jednocześnie była szczęśliwa, zadowolona i pełna optymizmu. Teraz wbijając wzrok w podłogę zastanawiała się kto morze być jej prześladowcą, kto chce by wyczerpała się nerwowo i żyła poza społeczeństwem zamknięta w sobie i swoich lękach.
-To Bartek Walc.
Powiedziała ku zaskoczeniu wszystkich. Policjant spojrzał się na nią niepewnie.
-Ojciec Magdaleny Walc Dąb?-dziewczyna pokiwała głową- Czemu on?
Nastolatka spojrzała wzrokiem pełnym ból na mężczyznę, wytarła łzę spływającą jej po policzku piąstką i wzięła w płuca dużo powietrza.
-Nigdy mnie nie nawiedził.- powiedziała szeptem- I zawsze wysługiwał się Magdaleną.
-Rozmawialiśmy z nim. Wydawał się być bardzo przejęty tym co zrobiła jego córka.
-Jest dobrym aktorem.
-Co masz namyśli?
Marcie swobodnie płynęły łzy po policzkach, bezradnie zaprzeczyła głową i podniosła ramiona do góry w geście bezradności. Policjant podszedł bliżej niej, spojrzał w załzawione oczy nastolatki i uśmiechnął się delikatnie.
-Marto musisz powiedzieć czemu go podejrzewasz. Powiedziałaś że cię nienawidzi, czemu?
Po chwili milczenia policjant dalej zaczął zadawać pytania.
-Czemu uważasz, że jest dobrym aktorem?
Funkcjonariusz prawa nie uzyskawszy odpowiedzi dalej drążył temat.
-Co on ci zrobił?
-Kiedy zamieszkałam z rodziną Walców była to spokojna, trzyosobowa rodzina.- powiedziała po pięciu minutach ciszy- Pani Kasia była osobą spokojną i troskliwą, Magda- cichą, szczęśliwą i normalną nastolatką, a pan Bartek troskliwą oraz stanowczą głową rodziny. Tak się przynajmniej wszystkim wydawało. Rzeczywistość jednak była znacznie brutalniejsza. Pamiętam jak pierwszej noc nie mogłam zasnąć, chciałam wrócić do babci. Przyszedł wtedy do mnie. Powtarzało się to każdej nocy. Groził, że jak komuś powiem to babcia nigdy więcej nie będzie mnie chciała, że mnie zostawi. Byłam dzieckiem, uwierzyłam. Zapewniał, że tak robi każdy dobry ojciec. Mówił, że jeżeli zrobię coś nie po jego myśli to mój prawdziwy tata będzie na mnie zły, że nie pozwoli mi wejść do nieba, że się z nim ani z mamusią więcej nie zobaczę. Kazał mi obiecać, że nigdy nie będę miała żadnego chłopaka, że tylko z nim będę, że tyko jego będę zaspokajać, że będę do niego często przychodziła.
-Boże dziecko!- powiedziała zapłakana staruszka- Co za drań! Jak on tak mógł?! Bezbronne dziecko!
Radiowóz policyjny odjechał spod domu Marty na sygnale w kierunku znajdującego się po drugiej stronie miasta domku jednorodzinnego, w którym nieświadomy niczego właściciel siedział w małym, ciasnym pokoiku. Przyglądał się monitorowi komputera na którym właśnie leciał film, a prawą rękę trzymał w spodniach od pidżamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz