DWA DNI PÓŹNIEJ
Marta siedziała skulona w kącie pokoju na miękkiej poduszce, ubrana w długi, luźny, czarny sweter i sięgające do kostek leginsy tego samego koloru wyglądała na jeszcze bardziej bladą niż w rzeczywistości. Dłonie ogrzewała sobie za pomocą kubka z ciepła herbatą, z którego wciąż parowało. Po drugiej stronie pokoju, na podłodze opierając się o lóżko siedział Sebastian i czujnie przyglądał się przyjaciółce, która przez kilka ostatnich dni zmieniła się nie do poznania. Z wesołej, otwartej, towarzyskiej dziewczyny pozostał zaledwie wrak człowieka, nastolatka znacznie schudła, a od braku świeżego powietrza również zbladła, przestała o siebie dbać i praktycznie z nikim nie rozmawiała.
-Marta, a co powiesz na spacer?
Dziewczyna podniosła na przyjaciela wzrok przepełniony strachem i bólem, prawie niezauważalnie pokręciła głową.
-Czemu? Jest bardzo ładna pogoda!
Marta spojrzała przerażona to na chłopaka to na zasłonięte okno i ponownie delikatnie zaprzeczyła ruchem głowy, zrobiła łyk, wciąż parującej herbaty.
-On tam jest!- powiedziała szeptem
Nastolatek spuścił wzrok przepełniony bólem, podszedł do przyjaciółki i przytulił czule jednak ta bardziej skuliła się w sobie. Sebastian spojrzał w oczy dziewczyny szukając odpowiedzi na wiele nurtujących go pytań. Nie rozumiał czemu coś tak strasznego spotkało właśnie ją, osobę pełną troski, współczucia i dobroci. Praktycznie od narodzin miała pod górkę, śmierć rodziców, pierwsze zakochanie i poznanie rodzinnej tajemnicy, że ma brata, a teraz jeszcze depresja, lęk i urojenia.
-Dobrze. Zrobimy tak: zostanę u ciebie dziś na noc i jeżeli ponownie ten ktoś przyjdzie pod twój balkon to go złapiemy. Okej?
Nastolatka wyraźnie zadowolona ale i przestraszona pokiwała głową. Mocniej otuliła swoje kolana ramieniem i napiła się picia.
Było już po godzinie trzeciej nad ranem, a nastolatkowie nie zauważyli niczego niepokojącego.
-Widzisz? Musiało ci się wydawać, tak czasem jest.
Nastolatka jednak z determinacją pokręciła głową i spojrzała z wyrzutem na kolegę.
-Musiał wiedzieć, że tu jesteś.
-Chodźmy spać. Jest już późno, a jak sama widzisz nikogo nie ma na dworze.
Sebastian wygodnie położył się na materacu i zamknął oczy, nastolatka wzięła z niego częściowy przykład i usiadła na wersalce odstawiając kubek na biurko, przykryła sie kołdra i spojrzała w dal. Pół godziny później ze snu wyrwał Sebastiana, a Martę z zamyślenia przeraźliwy hałas tłuczonego szkła. W pokoju zawiał zimny wiatr, a porozsypywane kryształki szyby znajdowały się niemal w całym pokoju. Chłopak szybko wstał z materaca i otrzepał się z odłamków, z policzka leciała mu niewielka strużka krwi.
-Nie wstawaj. Pokaleczysz się.
W drzwiach pokoju stanęła przerażona babcia nastolatki, która na palcach, omijając szkło poszła w kierunku przerażonej wnuczki. Czule ją objęła i z troską w głosie zapewniła, że już dobrze. Sebastian podniósł z podłogi duży kamień, który zastał owinięty w białą kartkę. Delikatnie zdjął ją i przeczytał tekst znajdujący się na niej, nastolatek zbladł i dyskretnie, nie pokazując tego Marcie podsunął papier pod nos staruszki.
"POŻAŁUJESZ SUKO!"
-Dzwoń na policję.
Czy dobrze rozumuję, że to będzie Marcin? :D
OdpowiedzUsuńZobaczymy :) zapraszam dziś wieczorem, wówczas pojawi się nowy rozdział i prawdopodobnie również odpowiedz na Twoje pytanie :D
Usuń