Łączna liczba wyświetleń

9.02.2015

Rozdział dwunasty

-Nie wieżę! To ja przychodzę ciebie przeprosić, za to że niby chodzę z tym debilem, a ty ze mnie robisz totalną idiotkę! Myślałaś, że nic nie zauważę? Ile razy już cię przeleciał co? A może nie on jeden?
Marta schowała twarz w poduszkę i cicho jęknęła, Sebastian rozciągnął się i ponownie zakrył kołdrą.
-Co, teraz milczysz? Tak?
-Jezu. Diana błagam cię, cicho.
Odpowiedziała poirytowana, zaspana nastolatka. Spojrzała na koleżankę, która ze zdziwieniem oraz złością patrzyła w ich kierunku. W końcu Diana westchnęła głośno, usiadła na krzesełku po drugiej stronie pokoju i z determinacją patrzyła na zaspanych znajomych.
-Mam nadzieję, że się chociaż zabezpieczyliście. Hmm?
Chłopak poirytowany zdjął z głowy poduszkę, nagle spoważniał i spojrzał przerażony na leżącą obok nastolatkę.
-Kurczę Marta, ona ma rację! Nie zabezpieczyliśmy się!
-Kurwa!- odpowiedziała i usiadła na wersalce- Co my teraz zrobimy?
-Musisz zrobić test, a jeżeli wyjdzie pozytywny to się pobierzemy.
- Och. Tak, masz racje, to będzie dobre rozwiązanie.
Sebastian delikatni przybliżył się do przyjaciółki, położył rękę na jej policzku i romantycznie powiedział:
-Będziesz wspaniałą żoną skarbie.
Marta uśmiechnęła się łagodnie, pogłaskała dłoń chłopaka, która ciągle znajdowała się na jej policzku. Pomału położyli się z powrotem, jednak Marta leżała teraz na chłopaku, swoją głowę położyła tuż przy jego i oddawała się rozkoszy jego ustom.
-Oszaleliście?
Krzyknęła Diana, a nastolatkowie leniwie spojrzeli w jej kierunku. Miała na sobie dżinsowe spodnie z wysokim stanem, w które włożyła przewiewną czarną koszulę w różowe kropki na ramiączka. Na to założoną miała czarną skaje, a podwinięte delikatnie spodnie podkreślały różowe trampki, na krześle leżała czarna torba.
-Jeżeli masz coś ważnego to zaczekasz na nas na dole? To będzie szybki numerek. -zapewnił Sebastian z łobuzerskim uśmiechem. Nastolatka otworzyła szeroko oczy i posłusznie skierowała się w stronę drzwi, kiedy je zamknęła młodzi wybuchli stłumionym śmiechem. Marta ponownie położyła się obok chłopaka i z rozbawieniem spojrzała w sufit.
-No żonko, po szybkim numerku przydałoby się obfite śniadanko.
-Myślisz, że dobrze zrobiliśmy?- spytała poważnie na co chłopak wzruszył ramionami.
- Przynajmniej było śmiesznie.
-Tak, to prawda. Dobra lecę wziąć szybki prysznic, a ty w tym czasie możesz jeszcze trochę poleżeć. Później ty się wykąpiesz, a ja pomaluję. Ok?
-Ooo tak. To mi się podoba.
Po wykonaniu tych czynności nastolatkowie zeszli na pachnące śniadanie. Na stale stały już talerze z jajecznicą oraz ciepła herbata i posmarowane kromki chleba. W kuchni krzątała się rozbawiona babcia Marty- Teresa, a przy stole na krześle siedziała zdenerwowana Diana. Nastolatkowie przywitali się ze staruszką po czym ta wyszła z pomieszczenia. Sebastian złapał Martę za rękę, a ta uśmiechnęła się do niego promiennie, usiedli obok siebie i zaczęli spożywać posiłek.
-Co to za ważna sprawa z którą przyszłaś?-zapytala Marta.
-To, to już nie ważne. -po chwili milczenia Diana odezwała się ponownie.- Jesteście pewni?
-Czego?- wtrącił zdziwiony chłopak.
-No, no że ona może być w ciąży?
-Zawsze może być takie prawdopodobieństwo.
-A, ile wynosi te prawdopodobieństwo?
-Hmm... Czekaj, po kolei. Tego dnia co się poznaliśmy robiliśmy dwa razy. Następnego cztery?- chłopak spojrzał rozbawiony na również dobrze bawiącą sie Martę.- Czekaj, po kolei. Nie, tego dnia chyba trzy.
-Tak. Przedwczoraj trzy, a wczoraj cztery.
-Cztery?- wtrąciła niedowierzająca Diana
-No tak. Z samego rana pod prysznicem, potem w szpitalu raz, wieczorem na biurku i...
-I czwarty na dobranoc- uzupełniła Marta
-Aha i jeszcze dzisiaj w nocy jak się obudziliśmy, no i przed chwilą.
-Tak, to chyba wszystko.
-Czyli razem wychodzi jedenaście razy. Ile razy się zabezpieczaliśmy?
-Hmm... To tak, tego dnia co się poznaliśmy to mieliśmy dopiero za drugim razem. Następnego dnia... Gdzie robiliśmy następnego dnia?
-Czekaj... Ah wiem! Raz u ciebie, potem w parku i...
-Hah no tak. I w samochodzie u tamtego kolesia.
-Tak, dokladnie. To wtedy prezerwatywę miałem tylko u ciebie.
-Mhm. Wczoraj to pod prysznicem i w szpitalu nie miałeś. I dzisiaj w nocy też bylo bez.
-Czyli było sześć razy bez prezerwatywy. Sześć na jedenaście. Nie jest źle.
Diana spojrzała na nich z przerażeniem.
-Żartujecie?
Nastolatkowie głośno zaczęli się śmiać, jednak przerażenie nie schodziło z twarzy Diany.


Szymon zaczął nerwowo poruszać gałkami ocznymi pod zamkniętymi powiekami. Chwilę po tym poruszył delikatnie palcem i otworzyły oczy. Niedaleko zobaczył młodą, atrakcyjną blondynkę uśmiechającą się do niego delikatnie, po drugiej stronie siedział uśmiechnięty, pełen życia Szczurek ze łzami w oczach, a za nim stała radosna, ładna brunetka.
-Stary, witamy z powrotem.- powiedział Sebastian, a chwilę po nim odezwała się blondynka.
-Jestem pielęgniarką, nazywam się Anastazja Malik. Czy coś cię boli?


-Tak?- Marta odebrała telefon
-Cześć. Pamiętasz mnie?
-Karol! Jasne, że tak. Co u ciebie?
-Po staremu. Wyjdziemy gdzieś?
-Jasne.- nastolatka siedziała od godziny w domu ponieważ postanowiła zostawić chłopaków samych aby mogli szczerze pogadać.
-Super. Niedawno znalazłem takie fajne miejsce, pewnie je znasz chociaż nie jest ono za często odwiedzane przez ludzi.
-Co to za miejsce?
-Dowiesz się na miejscu...

1 komentarz:

  1. Młoda/Młody nie wiem o czym to jest ale dostałam tw pytanie na ask'u i postanowiłam wejść luknąć nom nawet fajnie piszesz ale wieszzzzz odwiedź mnie jak by ci się coś spodobało ponieważ też piszę więc wiesz co robić xD i zostaw komentarz xD ps. coś mnie naszło xD

    OdpowiedzUsuń