Marta ubrana w czarne dżinsy, tego samego koloru bluzkę na krótki rękaw i skaje stała w małym, ciasnym pomieszczeniu i patrzyła na stającą za lustrem weneckim dziewczynę. Miała na sobie czarne rurki i również ciemną, grubą bluzę z polarem. Dziewczyna miała około 160cm wzrostu, krótkie, niezadbane oraz poczochrane, ciemne włosy, a grzywka ścięta na prosto wchodziła jej do oczu. Wyglądała na trzydziestolatkę.
-Nie znam jej.- powiedziała Marta spoglądając na niedaleko stojącego policjanta.
-Jesteś pewna? To prawdopodobnie ona rozbiła ci okno, wystawała w nocy pod balkonem i na pewno chciała pomalować ci drzwi. W trakcie zatrzymania miała przy sobie czerwony spray.
-Nie znam jej, nie wiem czemu to zrobiła.
-Nazywa się Magdalena Dąb, ma dwadzieścia pięć lat.
Marta bezradnie zaprzeczyła głową.
-No nic. W takim razie ponownie wezmę ją na przesłuchanie i jeżeli nic nie powie to będę musiał ją wypuścić. A wasz dom wciąż będzie obserwowany.-policjant zbliżył się do mikrofonu- Proszę zabrać ją na przesłuchanie.
Policjant stojący po drugiej stronie lustra podszedł do dziewczyny, delikatnie obrócił ją w prawą stronę i ruszyli ku drzwiom.
-Chwila!-krzyknęła Marta, a policjant szybko przekazał przez mikrofon aby podejrzana wróciła na miejsce.
-Czy ona może odwrócić się bokiem?- spytała nastolatka i chwilę po tym przyglądała się profilowi dziewczyny.
Na jej karku widoczne było delikatne, niewielkie odbarwienie skóry.
-Czy ta blizna kończy się dopiero w okolicach łopatki i kształtem przypomina rybę?
-Niewiem. Jak chcesz możemy poprosić lekarza sądowego aby to sprawdził.
-Poproszę. Mogę wody?
Nastolatka patrzyła na zdjęcia zrobione przez lekarza ukradkiem zerkając na dziewczynę stojącą za szkłem. Blizna po oparzeniu wyglądała dokładnie tak jak Marta opisała ją dla policjanta pół godziny wcześniej. Delikatne oparzenie przypominające kształtem rybę sięgało do prawej łopatki.
-A więc jednak ją znasz.- powiedział Dariusz Kutrzeba.- Skąd?
-Jak miałam pięć lat babcia miała operację. Trafiłam wtedy na około miesiąc do rodziny zastępczej. Magda Walc, aktualnie Magda Dąb była córką moich opiekunów.
-Nie lubiłyście się?
-Nie wiele pamiętam z tamtego okresu, ale wydaje mi się że dość dobrze się dogadywałyśmy mimo różnicy wiekowej.
-Dlaczego w takim razie chciała się teraz na tobie zemścić?
-Niewiem.
-Czy po tym jak wróciłaś do babci widziałaś się z nią?
-Nie.
-Dobrze. Skoro jednak ją znasz to idź do domu. Ja ją teraz przesłucham i prawdopodobnie trafi do aresztu czekając na rozprawę sądową za nękanie ciebie, zniszczenia mienia twojej babci i za uszkodzenie ciała twojego kolegi Sebastiana.
Marta kładła się już spać w pokoju gościnnym, ponieważ u niej wciąż było nie wstawione nowe okno, gdy usłyszała dzwonek do drzwi, zegarek pokazywał godzinę 23:57. Niepewnie spojrzała przez judasza na dwór jednak nie dostrzegła żadnej osoby. Wyjęła z torebki gaz pieprzowy, którego dostała od babci i niepewnie otworzyła drzwi. Przestraszona, nie zważając na późną porę, głośno zawołała babcię, która kilka sekund później stała obok swojej podopiecznej. Wyjęła telefon z kieszeni szlafroka i wybrała numer do policjanta Kutrzeby.
-Przepraszam, że dzwonię tak późno ale prosił pan żebym dzwoniła gdyby się coś działo... Tak, ktoś napisał nam spreyem na drzwiach "dziwka"... Dziękuję. Do zobaczenia za chwilę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz